Główny ekonomista BRE Banku Janusz Jankowiak uważa, że rządowy projekt przyszłorocznego budżetu jest po części świadectwem przekładania na następne lata gruntownej reformy finansów publicznych. Zakłada on bowiem pewne rozwiązania czasowe, które pozwolą państwu zaoszczędzić pieniądze tylko w 2002-gim lub 2003-cim roku. "Wiele zmian systemowych po stronie wydatków budżetu zostało odłożonych na później. Nie jestem przekonany, czy uda się te zmiany kiedykolwiek wprowadzić w życie, jeśli tylko zostanie przełamana zapaść po stronie dochodów" - tłumaczy Jankowiak w wypowiedzi dla Życia dodając, że budżet odkłada krach finansów publicznych na następne lata, gdyż nie ma w nim reformy po stronie wydatkowej.
Analityk Pekao SA Iwona Pugacewicz-Kowalska mówi, że zaproponowany przez rząd budżet jest pisany na kolanie. "Wiadomo, że najłatwiej zwiększyć dochody, lecz nie jest pewne, czy zwiększając podatki, uda się uzyskać zakładane wpływy. Lepiej byłoby przeprowadzić reformę wydatków" - powiedziała Życiu.
Źródło:IAR






























































