Największy brytyjski bank hipoteczny – HBOS – poinformował dzisiaj, że w marcu średnia cena domu w Wielkiej Brytanii obniżyła o 2,5% m/m, podczas gdy analitycy oczekiwali spadku zaledwie o 0,3%. W przeciągu ostatniej dekady hossa na brytyjskim rynku nieruchomości podniosła ceny domów o 170%, co dało silny wzrostowy impuls całej gospodarce.
Teraz ekonomiści martwią się, że Wielka Brytania może podzielić los Stanów Zjednoczonych, gdzie pęknięcie bańki spekulacyjnej na rynku mieszkaniowym doprowadziło do poważnego spowolnienia gospodarczego (niektórzy twierdzą, że już do recesji). Obawy są tym silniejsze, że już wcześniej prognozowano pogorszenie koniunktury w Zjednoczonym Królestwie. Bank Anglii prognozuje tegoroczną dynamikę PKB na zaledwie 1,6%, podczas gdy w 2007 roku brytyjska gospodarka urosła o 3,1%.
Dlatego też rosną oczekiwania na obniżki stóp procentowych w Wielkiej Brytanii. Większość ekonomistów spodziewa się, że w czwartek Bank Anglii obniży koszty kredytu o 25 pkt. bazowych, do poziomu 5,00%. W takim układzie brytyjskie stopy procentowe i tak pozostaną najwyższe wśród głównych gospodarek świata.
Jednakże widmo zmniejszenia dochodowości brytyjskich papierów dłużnych wywołuje możliwość odpływu kapitału z Wielkiej Brytanii, co jest już dyskontowane przez rynek walutowy, który osłabia funta.
O godzinie 14:30 kurs funta względem dolara tracił 1,1%, osiągając wartość 1,9664 dolara. Jednego funta trzeba było też wymienić 0,7975 euro, czyli o 1% mniej niż w poniedziałek. Szterling stracił też względem polskiej waluty i był wyceniany na zaledwie 4,3344 złotego.
K.K.



























































