Wzrost głównego indeksu giełdy we Frankfurcie o niemal 0,4% jest bowiem nieco zaskakujący, zważywszy na komunikat z federalnego urzędu statystycznego, który przedstawił pierwsze szacunki całorocznej dynamiki PKB Niemiec. Według tych danych w czwartym kwartale największa europejska gospodarka pozbawiona już większości rządowych subsydiów stanęła w miejsce – PKB pozostał na poziomie z końca trzeciego kwartału i w całym 2009 roku spadł aż o 5%.
Mimo to w gronie niemieckich blue chipów wyróżniał się Infineon, który dostał pozytywną rekomendację od analityków z Goldman Sachs. Akcje tego producenta kart graficznych zdrożały więc o 3,8%, a wycena konkurencyjnego ASML wzrosła o ponad 1%.
Dobrego dnia nie zaliczyli za to akcjonariusze Societe Generale. Walory drugiego co do wielkości francuskiego banku przeceniono o 3,5%. Przyczyną był komunikat ze spółki, która w czwartym kwartale wpisała w straty aktywa wyceniane wcześniej na 1,4 mld euro. Z tego powodu wynik netto ma być bliski zeru, choć analitycy spodziewali się 850 mln €.
Rozwiązania dylematów europejskich inwestorów nie przyniosły też pierwsze godziny handlu na Wall Street, gdzie również panowała względna równowaga sił pomiędzy kupującymi i sprzedającymi. W rezultacie londyński FTSE100 stracił dziś blisko 0,5%, zaś paryski CAC40 rzutem na taśmę zdołał zakończyć dzień na minimalnym plusie, przekraczając poziom 4.000 punktów.
K.K.


























































