Szef Fed-u powiedział, że w drugiej połowie ubiegłego roku gospodarka USA rozwijała się w tempie ok. 4%. Jednakże spory wpływ na tak wysoki wynik miał proces odbudowy zapasów, który bez wsparcia popytu prywatnego może się okazać jedynie czynnikiem tymczasowym. „Finalny popyt prywatny naprawdę wydaje się rosnąć w umiarkowanym tempie, wsparty ogólną poprawą warunków finansowych” – powiedział Bernanke na forum kongresowej komisji ds. finansów. W ocenie prezesa Rezerwy Federalnej rosnące wydatki konsumpcyjne są efektem wzrostu dochodów ludności oraz większej wartości majątku Amerykanów. Bernanke cieszył się też ze wzrostu nakładów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach, lecz równocześnie dostrzegał słabość budownictwa mieszkaniowego i kryzys na rynku nieruchomości komercyjnych.
Mimo to tegoroczna prognoza amerykańskiego Komitetu Otwartego Rynku zakłada wzrost PKB w granicach 3,0-3,5% oraz 3,5-4,5% w roku 2011. Przy czym sięgająca obecnie 2,6% (oficjalnie) inflacja ma spaść i przez następne dwa lata nie powinna przekroczyć 2%. Bernanke uważa, że wysokie bezrobocie, niskie wykorzystanie mocy produkcyjnych oraz wolno rosnące (ale jednak rosnące!) ceny najmu mieszkań sprawią, że inflacja nie będzie stanowić problemu.
W związku z tym prezes Bernanke powtórzył już mocno wyświechtaną frazę. „FOMC nadal oczekuje, że warunki ekonomiczne (...) powinny zapewnić nadzwyczajnie niskie stopy procentowe w dłuższym okresie czasu”. Tak więc być może nawet do końca roku nie zapowiada się żadna zmiana w polityce monetarnej w USA. Przyznał to sam szef Fed-u, mówiąc że zeszłotygodniowa podwyżka stopy dyskontowej „nie powinna być interpretowana jako zaostrzenie polityki pieniężnej”.
Równocześnie Ben Bernanke starał się uspokoić tych uczestników rynku, którzy obawiają się niekontrolowanego wzrostu inflacji będącej skutkiem prowadzonej przez Fed skrajnie ekspansywnej polityki monetarnej. „Rezerwa Federalna w pewnym punkcie będzie musiała zaostrzyć warunki kredytowe, by zapobiec rozwojowi presji inflacyjnej (...) Jesteśmy pewni, że mamy potrzebne ku temu narzędzia” – powiedział Bernanke, wymieniając zaprezentowane już wcześniej instrumenty w postaci oprocentowania środków jakie banki komercyjne trzymają na rachunkach Fed-u oraz operacje sprzedaży aktywów finansowych (reverse repo).
K.K.



























































