Szef największego polskiego koncernu paliwowego twierdzi, że od czerwca ubiegłego roku ceny benzyny są stabilne, a nawet lekko spadają. Jakie można wyciągnąć z tego wnioski: kierowcy tankujący benzynę nie muszą się martwić, bo do wakacji jej ceny nie powinny rosnąć; oczywiście pod warunkiem, że świat uniknie napięć politycznych, które windują ceny surowców. Według szefa Orlenu spekulacje o wzroście w połowie roku ceny benzyny do 5 zł są przesadzone; w gorszej sytuacji są właściciele diesli. Olej napędowy systematycznie drożeje i już zbliżył się do ceny benzyny.
Dlaczego? Bo nasz rynek, podobnie jak europejski, ma za mało oleju napędowego. kolejny kłopot: właściele diesli wkrótce na stałe pożegnają się z tanim paliwem. W znacznej części państw Europy olej napędowy jest już droższy od benzyny; najdalej za 2-3 lata będzie to regułą również w Polsce. Nie tylko posiadacze samochodów napędzanych dieslem, do tej pory tańszym, będą mieć powody do zmartwień. Droga ropa to również kłopot dla gospodarki. Na razie sprzyja jej mocny złoty i słabość dolara, w którym rozliczane są transakcje na rynku paliwowym. To amortyzuje negatywny wpływ drogiej ropy na wzrost cen. -- Umocnienie złotego to bardzo silny czynnik chroniący polską gospodarkę przed skokowym wzrostem cen ropy - twierdzi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. To dzięki temu blisko dwukrotny skok notowań surowca w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie uderzył w krajowy rynek detaliczny.
Analitycy jednak ostrzegają: umocnienie amerykańskiej waluty może wszystko zmienić. Jeżeli dolar odbije się od dna -- co może nastąpić w drugiej połowie roku, gdy amerykański bank centralny skończy serię obniżek stóp procentowych -- zniknie bariera chroniąca polski rynek przed drogą ropą.
Adam Woźniak
Dziennik Finansowy
Więcej na ten temat






























































