Wczoraj giełdowe byki wykorzystały pretekst w postaci lepszych od oczekiwań danych z budownictwa i rynku nieruchomości. Indeks S&P500 poszedł w górę o 3,4%, przełamując ważne opory techniczne i notując najwyższy wynik od czterech miesięcy. Tak więc posiadacze akcji mogą być w bardzo dobrych nastrojach.
Ale dziś giełdowych graczy czeka konfrontacja z dużo ważniejszym wskaźnikiem gospodarczym. O godzinie 16:00 zostanie opublikowany kwietniowy odczyt indeksu ISM dla sektora usług. Analitycy oczekują jego wzrostu z 40,8 do 42,0 pkt. Oznaczałoby to, że segment gospodarki generujący ponad 80% PKB Stanów Zjednoczonych kurczył się wolniej niż w marcu. Należy jednak pamiętać, że mniejszy regres to jeszcze nie wzrost.
Oprócz tego wciąż żywy jest temat kondycji amerykańskich banków. Dzisiejszy „The Wall Street Journal” pisze, że aż 10 z 19 największych amerykańskich banków oblało rządowe stress-testy i będzie potrzebowało dodatkowego kapitału. Równocześnie Departament Skarbu uspokaja, że żadnemu bankowi nie grozi upadłość, a Biały Dom dysponuje jeszcze 110 mld $ w ramach drugiej transzy programu TARP. Wczoraj akcje dużych banków drożały w dwucyfrowym tempie.
Powoli zbliża się też czas podsumowań wyników za pierwszy kwartał. Choć mało która firma zdołała poprawić swoje rezultaty, to jak na razie sytuacja przebiega po myśli optymistów. Wśród 354 spółek, które jak dotąd pochwaliły się wynikami, ok. 2/3 przebiło prognozy analityków.
Tymczasem o godzinie 13:20 na rynku terminowym niewielką przewagę utrzymywali pesymiści. Kontrakty na S&P500 zniżkowały o 0,2%, lecz były notowane powyżej 900 pkt. Futures na indeks Nasdaq100 traciły 0,4%.
K.K.



























































