Najnowsze dane dotyczące wykorzystania mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach przemysłu przetwórczego informują o lekkim spadku. Przedsiębiorcy odczuwają więc mniejsze problemy związane z zaspokojeniem rosnącego popytu. Biorąc pod uwagę wysokie tempo wzrostu produkcji w ostatnim czasie oraz fakt, że jeszcze przed trzema miesiącami średnie wykorzystanie mocy produkcyjnych w gospodarce było wyższe, obecnie zaś nieco spadło, można przypuszczać, że mamy do czynienia z efektem wcześniej poczynionych inwestycji w maszyny i urządzenia.
Choć w długim okresie złotówka znajduje się trendzie wskazującym na jej umacnianie się, to w ostatnich kilku miesiącach obserwowane są niespokojne ruchy zarówno wobec euro jak i dolara. Te częste ale nieznaczne wahania bezpośrednio nie wpływają na kształtowanie się cen, jednak mogą spowodować częstsze korzystanie przedsiębiorstw z usług ubezpieczania się od ryzyka kursowego, co pośrednio wpłynie na wzrost kosztów funkcjonowania firm. Rosną ceny importu. Znacznie słabsza niż przed rokiem tendencja do umacniania się złotówki, dodatkowo zaburzana jest okresowymi jej spadkami i nie jest w stanie zrekompensować rodzimym importerom rosnących cen surowców na światowych rynkach. Ceny importu rosną od późnej jesieni ubiegłego roku, zaś ostatnie dane GUS z kwietnia br. wskazują na ich zdecydowanie szybsze tempo wzrostu.
Stabilne są natomiast ceny usług transportu i magazynowania. Jednak wobec rosnących cen ropy i gazu oraz drożejącej benzyny na stacjach benzynowych ich utrzymanie na dotychczasowym poziomie może być w najbliższych miesiącach trudne, zwłaszcza wobec zapowiedzi powrotu do podwyższonych opłat akcyzowych.
Warto odnotować, że przedsiębiorcy coraz częściej oczekują wzrostu cen na wytwarzane przez siebie wyroby. Już od początku roku rośnie odsetek firm, które zamierzają podnosić ceny. Od początku roku obserwujemy również wzrost cen producentów (PPI). W stosunku do czerwca roku ubiegłego wzrosły one o 2.8%. Taka dysproporcja pomiędzy tempem wzrostu cen producentów i tempem wzrostu cen konsumenckich, zwykle oznacza nie tylko wyższe koszty wytwarzania ale również, jak np. w przypadku przedsiębiorstw handlu detalicznego - konieczność rezygnacji z części zysku. W konsekwencji, pierwsze wyraźne symptomy trwałego ożywienia popytu odbierane przez handlowców, skutkują na ogół wzrostem cen dla konsumentów. Przy dodatkowym ograniczeniu podaży płodów rolnych związanym z suszą, presja na wzrost cen może stać się bardziej widoczna.
W ostatnim czasie osłabło nieco tempo zadłużania się zarówno gospodarstw domowych jak i skarbu państwa. Jakkolwiek państwo wciąż powiększa swój dług, to tempo jego wzrostu uległo w maju br. istotnemu osłabieniu w porównaniu do pierwszych miesięcy bieżącego roku.
Również tempo wzrostu zadłużenia gospodarstw domowych, choć wciąż bardzo znaczące, przestało wzrastać. Kolejne miesiące wyjaśnią, jakie znaczenie dla kredytobiorców miało wprowadzenie przez banki zaostrzonych kryteriów udzielania kredytów walutowych. Jednak wzrost zadłużania się gospodarstw domowych z tytułu kredytów najprawdopodobniej ma charakter długookresowy. Pod tym względem szybko zbliżamy się do standardów krajów wysoko rozwiniętych, gdzie korzystanie z kredytu przy poważniejszych wydatkach gospodarstw domowych staje się normą.
Jednostkowe koszty wytwarzania w przeliczeniu na jednego zatrudnionego w ostatnim czasie nie wzrastają. Tempo wzrostu produkcji jak do tej pory znacznie przewyższa tempo podwyżek płac w przedsiębiorstwach. Dotychczasowe dane nt. kosztów w przeliczeniu na jednostkę wyrobu informowały o ich stabilizacji na poziomie z początku roku, jednak obecnie można spodziewać się ich ponownego wzrostu.
Maria Drozdowicz
Piotr Białowolski
www.biec.org
05.08.2006




























































