|
Spośród ośmiu składowych wskaźnika wyprzedzającego jedynie dwa wzrosły, pozostałe cztery pogorszyły się w stosunku do notowań sprzed miesiąca.
Poprawiła się nieco sytuacja na warszawskiej giełdzie. W kwietniu realne wartości WIG-u nie kontynuowały spadków, jednak trudno mówić o odwrocie od negatywnych tendencji. Minorowe nastroje na warszawskim parkiecie trwają już dziesiąty miesiąc i jak dotąd nic nie wskazuje na przełamanie tej tendencji.
Podaż pieniądza w ujęciu realnym rośnie dość szybkim tempem, choć ilość gotówki od końca ubiegłego roku pozostaje na niemal niezmienionym poziomie. Do wzrostu podaży pieniądza przyczyniają się przede wszystkim rosnące depozyty przedsiębiorstw i instytucji finansowych.
Pozostałe składowe Wskaźnika Wyprzedzającego wyraźnie pogorszyły się, co nie powinno zaskakiwać, gdyż już od kilku miesięcy charakteryzowały się one znaczną zmiennością zmierzającą w kierunku spadku.
Szczególnie niepokoi zdecydowanie wolniejszy napływ nowych zamówień do przedsiębiorstw. Dotyczy to zamówień ogółem ale szczególnie dotkliwy spadek nowych zamówień odczuwają eksporterzy. Umacniająca się nieustannie od ponad trzech lat złotówka, której siła szczególnie szybko rosła od jesieni ubiegłego roku nie sprzyja polskiemu eksportowi. Dodatkowym czynnikiem ograniczającym eksport jest słabnąca koniunktura na światowych rynkach. Trudno raczej liczyć na wzrost popytu krajowego i zagranicznego. Nie sprzyja temu drożejąca żywność zarówno w kraju jak i zagranicą. Jej ceny rosną szybciej niż wynagrodzenia. Coraz poważniejsze sygnały spowolnienia gospodarczego w Europie, która jest dla naszych eksporterów największym rynkiem zbytu ogranicza strumień zamówień eksportowych. Krajowi konsumenci są coraz bardziej ostrożni w zaciąganiu kredytów. Boom mieszkaniowy na razie osłabł, zaś kredyt typowo konsumpcyjny staje się coraz droższy i coraz więcej klientów banków ma problemy ze spłatą wcześniej zaciągniętych pożyczek.
Kurczącym się zamówieniom towarzyszy wzrost zapasów wyrobów gotowych w magazynach przedsiębiorstw. Oznacza to, że w najbliższych miesiącach przedsiębiorcy mogą ograniczyć produkcję. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że już pojawiły się pierwsze sygnały świadczące o ograniczaniu produkcji w postaci mniejszego wykorzystania mocy produkcyjnych w przemyśle, co oznacza zmniejszenie presji inflacyjnej w gospodarce.
Pogarsza się również sytuacja finansowa przedsiębiorstw. Menedżerowie firm sygnalizują tę tendencję już od maja ubiegłego roku. I choć pierwsze miesiące tego roku w opiniach przedsiębiorców przyniosły niewielką poprawę stanu finansów w firmach, to ostatnio opublikowane przez GUS dane nt. przychodów i kosztów przedsiębiorstw wskazują że ich zyski zaczynają spadać w stosunku do tych, jakie osiągali przed rokiem. Rosnące koszty funkcjonowania to główna przyczyna kurczenia się zysku i spadku rentowności przedsiębiorstw.
Stan finansów w firmach bezpośrednio odbija się na postrzeganiu perspektyw rozwojowych całej gospodarki. Nastroje menedżerów ponownie pogorszyły się choć spadek ten jest na razie niewielki.
Niepokoi również pogarszająca się wydajność pracy w przedsiębiorstwach produkcyjnych. Od początku ubiegłego roku wydajność pracy nie poprawiła się istotnie a nawet okresowo spadała. W tym samym czasie przedsiębiorstwa zwiększały zatrudnienie, i sięgały często po mniej wykwalifikowanych pracowników wobec braku siły roboczej o odpowiednich kwalifikacjach. Jednocześnie wzrastały wynagrodzenia, co wydawało się jeszcze rok temu uzasadnione w warunkach dobrej koniunktury gospodarczej przy jednoczesnym braku rąk do pracy. Obecnie, wzrost płac i zatrudnienia i coraz wyraźniejsza perspektywa spowolnienia gospodarczego powodują spadek wydajności pracy, który w dalszej perspektywie może przerodzić się w redukcje zatrudnienia.
Maria Drozdowicz
www.biec.org




























































