REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

BIEC: Nieco mniejsza presja na wzrost cen

2009-05-14 09:00
publikacja
2009-05-14 09:00
Dodaj Bankier.pl w Google




Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem ruchy cen towarów i usług konsumpcyjnych – CPI, w maju nieco spadł. Oznacza to zmniejszenie presji inflacyjnej w gospodarce, która w ostatnich miesiącach była dość silna, głównie za sprawą czynników kosztowych. Do spadku wskaźnika w największym stopniu przyczyniły się stabilizacja kursu wymiany złotego względem euro i dolara oraz dość znaczny spadek odsetka wykorzystania mocy produkcyjnych w sektorze przetwórstwa przemysłowego. Nieco osłabły również oczekiwania przedsiębiorców co do możliwości podnoszenia cen na produkowane przez nich wyroby. Zmiany poziomu cen następują zwykle z pewnym opóźnieniem w stosunku do zmian aktywności całej gospodarki i rosną zwykle przez czas jakiś od momentu gdy gospodarka wykazuje oznaki spowolnienia.

Od dwóch miesięcy kurs złotego względem euro i dolara stabilizuje się. Stopniowo wpływa to na kształtowanie się wskaźnika cen importu w gospodarce raportowanego przez GUS. Od jesieni ubiegłego roku ceny importu rosły wraz ze słabnącym złotym. Dane ze stycznia br. wskazują na ich umiarkowany spadek po raz pierwszy od ponad pół roku. W najbliższym czasie można spodziewać się dalszej redukcji wskaźnika cen importu. Odzwierciedla on bowiem nie tylko ruch cen wyrobów importowanych oraz kurs wymiany ale również strukturę importu. Wobec kurczących się w kraju inwestycji, najprawdopodobniej zmniejszy się udział wyrobów służących do ich realizacji, głównie maszyn i urządzeń, które są stosunkowo drogie. Ponadto, wyroby te wobec światowego kryzysu i załamania popytu inwestycyjnego stają się tańsze na międzynarodowych rynkach.

Scenariusz taki jest tym bardziej prawdopodobny, że wykorzystanie mocy produkcyjnych w przemyśle uległo dość silnemu ograniczeniu. O ile w okresie boomu gospodarczego z początku 2007 roku średnie wykorzystanie mocy produkcyjnych przekraczało 80% to obecnie spadło do około 65% i jest niewiele wyższe od tego jakie było w gospodarce w czasie poprzedniego światowego kryzysu z lat 2001-02. Przy tak niskim stopniu wykorzystania maszyn i urządzeń i dodatkowo trudno dostępnym kredycie, firmy będą redukowały swe plany inwestycyjne w stopniu znacznie większym niż wynika to ze spadku wielkości produkcji. Proces odradzania się inwestycji będzie również trwał dłużej niż czas trwania załamania gospodarczego.

Ceny usług transportu i magazynowania w lutym br. wzrosły w nieco mniejszym stopniu niż w styczniu br. Pozostają jednak na podwyższonym poziomie, co ma bezpośredni związek ze styczniowym wzrostem cen energii i gazu. W najbliższym czasie ta kategoria cen, która istotnie wpływa na kształtowanie się kosztów prowadzenia działalności gospodarczej zależeć będzie w największym stopniu od cen ropy naftowej oraz kursu wymiany złotego.

Spośród pozostałych czynników kształtujących koszty po stronie producentów istotne znaczenie dla przyszłych cen w gospodarce ma stabilizacja kosztów produkcji w przeliczeniu na jednego zatrudnionego. Koszty te po raz pierwszy od lutego 2008 nieznacznie zmniejszyły się, co ma bezpośredni związek z nieco niższą dynamiką wzrostu płac w ostatnich miesiącach.

Wobec znacznie słabszego popytu zagranicznego i coraz poważniejszego zagrożenia słabszym popytem krajowym, przedsiębiorcy są nieco mniej skłonni podnosić ceny na swe wyroby niż miesiąc temu. Oczekiwania menedżerów firm sektora przemysłowego co do przyszłych cen w ostatnich miesiącach ustabilizowały się na stałym poziomie. Producenci bacznie obserwują kształtowanie się popytu krajowego, który jak dotąd nie wykazywał oznak zdecydowanego załamania. Choć z drugiej strony coraz liczniejsze zwolnienia pracowników oraz zdecydowanie słabsza dynamika zaciągania kredytów konsumpcyjnych, połączona z ograniczeniem tempa wzrostu wynagrodzeń istotnie będą w najbliższym czasie wpływały na popyt krajowy. Zwykle jednak konsumpcja w okresach spowolnienia gospodarczego ulega znacznie mniejszej redukcji niż PKB. Konsumenci dość mocno w takich sytuacjach bronią raz osiągniętego poziomu życia i struktury wydatków.

Dość szybko narasta zadłużenie skarbu państwa. Zarówno słabnący złoty, jak i mniejsze wpływy do budżetu spowodowały, że w ciągu ostatniego roku (od stycznia 2008 do lutego 2009) wysokość tego zadłużenia wzrosła o blisko 20%.

08.05. 2009
Maria Drozdowicz
www.biec.org

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki