Agencja Bloomberga informuje, że analitycy z Merrill Lynch, Goldman Sachs, oraz Deutsche Bank prognozują wzrost kursu rubla względem dolara o przynajmniej 4% w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Według nich rząd Rosji pod przewodnictwem Władimira Putina zezwoli na aprecjację rubla w celu ograniczenia inflacji wynoszącej obecnie 13,3%.
Obecnie kurs rubla jest powiązany z koszykiem walut składającym się w 55% z dolara amerykańskiego i w 45% z euro. W ciągu ostatniego roku Bank Rosji tylko trzy razy zezwolił na aprecjację rodzimej waluty – w sumie zaledwie o 1,3%. Ten prawie sztywny kurs rubla powoduje, że bank centralny musi zamieniać rosnącą ilość petrodolarów na coraz większą liczbę rubli. To z kolei oznacza gwałtowny wzrost podaży pieniądza, a zatem także inflacji – od sierpnia 2007 tempo wzrostu cen przyspieszyło z 8,5% do 13,3%.
Zdaniem analityków nowy rząd Rosji będzie musiał zaszkodzić swoim eksporterom zezwalając na aprecjację rubla. W przeciwnym wypadku rosnąca presja inflacyjna obniży konkurencyjność rosyjskich przedsiębiorstw i może zagrozić imponującemu wzrostowi gospodarczemu – w ciągu ostatnich ośmiu lat średnia dynamika PKB Rosji wyniosła 7%, zaś w roku 2008 ma to być około 6,6%. Tymczasem na rosnące ceny narzekają nawet rosyjskie koncerny naftowe – liczone w dolarach pensje syberyjskich nafciarzy w ciągu ostatnich ośmiu lat wzrosły o 200%.
Według szacunków Banku Rosji aprecjacja rubla o 1% przełoży się na spadek inflacji o 0,3 pkt. proc. Zatem analitycy zakładają, że rosyjska waluta może się umocnić nawet o 20%, co pozwoliłoby stłumić inflację. Kosztem tej operacji będą niższe dochody budżetu z tytułu eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego.
Tymczasem w poniedziałek na rynku walutowym za jednego dolara można było kupić 23,76 rubli, zaś euro można było zmienić na 36,76 rubli.
K.K.



























































