Poniedziałkowa sesja na Wall Street przyniosła delikatną kontynuację zeszłotygodniowych wzrostów. Na dzień przed rozpoczęciem posiedzenia władz Rezerwy Federalnej S&P500 zadomowił się powyżej niedawnego oporu.


We wtorek rozpoczyna się zaplanowane, dwudniowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC). Na rynku spekuluje się, że Fed może znów pójść na rękę posiadaczom akcji i zmniejszyć liczbę deklarowanych tegorocznych podwyżek stopy funduszy federalnych z dwóch do zaledwie jednej. Przy czym rynek stopy procentowej od grudnia dyskontuje już OBNIŻKĘ stopy funduszy federalnych w 2019 roku.
Ponadto, jak uczy historia ostatnich 10 lat, sesje bezpośrednio poprzedzające posiedzenia FOMC bardzo rzadko przynoszą spadki cen akcji. Zatem zajmowanie w taki dzień długich pozycji to coś, co Amerykanie określają mianem "no-brainer".
Poniedziałkowy "bezmyślnik" miał jednak pewne dodatkowe znaczenie. Albowiem podczas piątkowej sesji "trzech wiedźm" S&P500 naruszył strefę oporu leżącą w strefie 2810-2820 pkt. Dlatego tak ważne było, aby w poniedziałek nie spadł poniżej tej bariery.

I to się udało. S&P500 zakończył dzień skromnym wzrostem o 0,37% i na zamknięciu osiągając wartość 2 832,94 pkt. To najwyższy kurs zamknięcia od października, co teoretycznie otwiera drogę ku wrześniowemu rekordowi wszech czasów zlokalizowanego na wysokości 2940.91 pkt. A więc nieco ponad sto punktów wyżej.
Pomimo przecenionych o 1,8% akcji Boeinga średnia przemysłowa Dow Jonesa zdołała zakończyć na plusie czwartą sesję z rzędu, w poniedziałek rosnąc o 0,25%, pozostając jednak poniżej 26 000 punktów. Nasdaq zyskał 0,34%. Temu ostatniemu nie zaszkodziła przeszło 3-procentowa przecen akcji Facebooka, który zmaga się z kolejnymi naciskami ze strony Komisji Europejskiej.
KK



























































