To była interesująca sesja, ponieważ zdradzała zmianę nastrojów inwestycyjnych. Po pierwsze, wydaje się, że kwestia Grecji i kolejnych dyplomatyczno-politycznych przepychanek nikogo już nie obchodzi. Przecież wiadomo, że Ateny „wypełnią swe zobowiązania” a strefa euro da im 130 mld euro na połowiczne spłacenie banków i funduszy.
Po drugie, nie reagowano na bardzo słabe dane z Europy. Fakt wystąpienia recesji w przynajmniej sześciu krajach UE oraz głębszy od oczekiwań spadek PKB Włoch nie wzbudziły większych obaw. Znacznie ciekawsza była reakcja Wall Street na dane z gospodarki USA.
Najpierw pozytywnie zaskoczył indeks koniunktury przemysłowej w okręgu nowojorskim. NY Empire State wzrósł w lutym do 19,5 pkt. wobec 13,5 pkt. w styczniu i oczekiwań rzędu 15 pkt. Kolejnej z rzędu zaskakującej poprawie uległ także indeks nastrojów w budownictwie mieszkaniowym, który w lutym wzrósł do 29 pkt. wobec 25 pkt. miesiąc wcześniej. Choć to najwyższy odczyt od kilku lat, to dopiero wyniki wyższe od 50 pkt. wskazują na przewagę optymistów.
Niestety oczekiwaniom rynku nie sprostały dane o produkcji przemysłowej, która w styczniu pozostała na poziomie z grudnia. Tyle że wyniki za poprzedni miesiąc znacząco zrewidowano w górę (z 0,4% na 1,0% mdm), a zerowa dynamika była obciążona silnym spadkiem aktywności w górnictwie i ciepłą zimą obniżającą sprzedaż nośników energii. Samo przetwórstwo przemysłowe poradziło sobie całkiem nieźle, notując wzrost o 0,7% mdm i 4,5% rdr.
Tymczasem rynek akcji, na którym od początku roku dominowały wręcz euforyczne nastroje, zachowywał się bardzo sceptycznie. Spadki indeksów w mało przekonujący sposób tłumaczono kolejnym zamieszaniem wokół Grecji. Wątpię jednak, aby z tego powodu notowania Apple Inc. rosnące nawet o 3% zakończyły dzień spadkiem o 2,3%. Kwestia grecka była raczej pretekstem do realizacji zysków.
Takim samym pretekstem było też ujawnienie protokołów z ostatniego posiedzenia FOMC. Według stenogramów tylko kilku członków Komitetu optowało za uruchomieniem kolejnej rundy dodruku pieniądza (QE3). Inwestorzy jakby nie chcieli zauważyć tego, że większość niezbędna do wznowienia ilościowego poluzowania bez problemu znajdzie się, jeśli z gospodarki USA zaczną dochodzić słabsze dane.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl




























































