Wczorajsza, fatalna w swej wymowie sesja w USA wystraszyła europejskich inwestorów. Strach ten dodatkowo spotęgowały nienajlepsze informacje napływające z europejskich firm (UBS, BMW). Przy braku impulsów mogących mieć potencjalnych wpływ na nastroje (pierwsze dane makroekonomiczne zostaną dziś opublikowane dopiero o godzinie 16-tej), należy oczekiwać dalszych spadków na parkietach we Frankfurcie, Paryżu i Londynie. Nie jest wykluczone, że przekroczą one 2 proc. wobec spadków o 1,3-1,5 proc. notowanych po godzinie 10-tej.
Pogłębienie przeceny na giełdach i związany z tym wzrost awersji do ryzyka, w naturalny sposób wymusi osłabienie euro w relacji do dolara. Póki co kurs EUR/USD dość wstrzemięźliwie reagował na obserwowaną wyprzedaż akcji, spadając z nocnego maksimum na 1,4801 dolara do minimum na 1,4712. A więc pozostając w przedziale wahań z ostatnich dni. Presja podaży będzie jednak narastać. I dlatego trzeba się liczyć nie tylko z atakiem na dołki z 29 października i 2 listopada br. na wykresie dziennym (odpowiednio 1,4701 i 1,4706 dolara), ale również z ich trwałem i zdecydowanym przełamaniem.
Jest też i dobra wiadomość. Przynajmniej w krótkim terminie. Ewentualna silna wyprzedaż akcji w dniu dzisiejszym oraz idące z nią w parze osłabienie wspólnej waluty, powinno być ostatnim uderzeniem niedźwiedzi. Rosnące krótkoterminowe wyprzedanie, jak również kontrariańskie podejście do rynków sugeruje, że już w środę może rozpocząć się 2-3 dniowe wzrostowe odbicie. Spadki mogą wrócić w przyszłym tygodniu.
---
Marcin R. Kiepas
marcin.kiepas@xtb.pl
X-Trade Brokers DM S.A.






























































