Każdy kto w miarę regularnie śledzi notowania giełdowe wie, że na rynki można patrzeć technicznie i fundamentalnie. Techniczne śledzenie zakłada, że nie ma znaczenia jakie sytuacje zaistnieją w przyszłości, bo wszystko jest już jasne i „zapisane” w wykresie ceny danego indeksu, spółki czy waluty. Mając wysublimowane techniki analizy wykresów z zaawansowanymi układami w jakie składają się notowania analitycy techniczni starają się przewidzieć co stanie się za dzień, tydzień czy miesiąc. Zupełnie inaczej do sprawy przyszłości podchodzą fundamentaliści. Z zasady uwzględniają oni dane płynące z poszczególnych gospodarek i na ich podstawie prognozują co też może się dziać na rynkach.
Ustalmy czym jest wskaźnik ekonomiczny. Z pewnością powinien on obiektywnie opisywać relację między określonymi wielkościami ekonomicznymi w sposób, który umożliwiałby na analizę sytuacji ekonomicznej i przewidywanie przyszłych zmian. Tu już pojawiają się pierwsze problemy, bo trudno dokładnie sprecyzować obiektywność (czy to w ogóle możliwe?) oraz szanse na prognozę przyszłości. Mimo, że dane mogą być takie same dwóch analityków może dojść do odmiennych wniosków i nawet podać różne rekomendacje.
REKLAMA





Dodaj komentarz

