Gdy okoliczności w postaci powiększającej się gromadki pociech czy też hałaśliwych sąsiadów skłaniają nas do refleksji o konieczności powiększenia "przestrzeni życiowej", wizja budowy własnego domu staje się coraz bardziej kusząca. Jak jednak sfinansować tego rodzaju wydatek, w sytuacji gdy posiadane przez nas mieszkanie jeszcze nie zostało w całości spłacone? Możliwości jest kilka, przyjrzyjmy się ich wadom i zaletom.
W pierwszej kolejności warto rozwiać pewne wątpliwości, które mogą żywić osoby upatrujące w nowym kredycie zabezpieczonym hipoteką na posiadanym mieszkaniu łatwego sposobu na finansowe wsparcie budowy własnego domu. Przeciętny posiadacz mieszkania w dużym polskim mieście dostrzegł zapewne, że cena metra kwadratowego znacząco wzrosła przez ostatnich kilka lat. Nasz zamrożony w nieruchomości majątek pomnożył się - w ostatnim okresie w wielu przypadkach jego wartość rosła szybciej niż odsetki od finansującego go kredytu. Czy to oznacza, że faktycznie stać nas na więcej?
Wiele osób rozumuje następująco - "moje mieszkanie podrożało w ciągu 3 lat o 60%, zatem bank powinien bez problemu pożyczyć mi kolejnych X tysięcy złotych - przecież mam odpowiednie zabezpieczenie". Z punktu widzenia banku sprawy jednak przedstawiają się zupełnie inaczej. Kwestią kluczową dla kredytodawcy jest pytanie o źródła spłaty kredytu. Nasza zdolność kredytowa, rozumiana jako zdolność do terminowej spłaty zaciągniętego zobowiązania wraz z odsetkami i dodatkowymi kosztami, ma znaczenie pierwszoplanowe przy staraniu o zaciągnięcie nowego kredytu. Problem odpowiedniego zabezpieczenia jest drugorzędny - posiadany przez nas majątek nie zastąpi stabilnego i dopasowanego wielkością do zaciąganego zobowiązania dochodu. Bank będzie zatem oczekiwał zarówno wykazania się dochodem, jak i zaproponowania zestawu zabezpieczeń. Jeśli spłacany przez nas obecnie kredyt sprawia, że niemal wyczerpaliśmy posiadaną zdolność kredytową, to na możliwość zaciągnięcia nowego nie powinniśmy liczyć.







Dodaj komentarz

