Zenek - podejdźmy inaczej. Przyjmij, ze jesteś Cierpiszem, który sporo stracił na bomimakulaturze, choc i tak sporo kasy zdążył uratować, sprzedajac po cenie dwucyfrowej.
I przyjmijmy, ze ktos taki jak on zamierza zarobić jeszcze nie na zgliszczach, ale na podupadłości bomi.
Zna bomi na wylot. Ma więc wiedzę i pomysł, który chce realizować.
I kasę lub sponsorów, którzy go wsparli, by ruszyć.
Ale realizuje na własny rachunek, a nie jako nawet doradca w bomi.
Z alternatywy cnota czy nylony, to rozsadek podopowiada wybór tego, co przyniesie szybko i pewnie kasę.
Potem można wracac do zabawy w rarytasy.
Cierpisz nie przejmuje zobowiązań bomi.
I teraz pytanie, jak ty, na miejscu tego przykładowego (bo podaję go tylko jako przykład!) Cierpisza chciałbyś stworzyć własny interes i zarabiać na siebie a nie na bomidługi?...
I jeszcze jedno - czy w swych wyliczeniach uwzgledniasz koszty, jakie moga pojawić się z tytułu roszczeń pracowniczych? Masz jakąś ogólną wiedzę o wartości tych roszczeń?
Myslę, ze to jest wciąż to niedoceniane niebezpieczeństwo, podobnie jak ze złozeniem wniosku o upadłość za 100K pln, z nieoczekiwana upadłością rabatu czy wywaqleniem centrali na bruk...
Co do reszty - zgadzam sie z tobą.
Franczyza w bomi to nie poimysł na siebie, ale wynik selekcji negatywnej, bo nic innego nie umieli z bomi zrobić. Biała bomiflaga...