Popełniono tu faktycznie błąd taktyczny. Przedsiębiorca zamiast postawić konkretny zarzut, że treść orzeczenia sprzeczna jest z treścią ustawy, zadał jedynie pytanie. SN wykorzystał to i stwierdził: Zgodnie z art. 393 § 2 KPC, jeżeli zaskarżone orzeczenie w sposób oczywisty nie narusza prawa ani nie zachodzi nieważność postępowania, SN może odmówić przyjęcia kasacji do rozpoznania.
Wniosek dla nas: Zarzuty muszą być konkretne, a my musimy być przekonani o swej racji.
Sąd Apelacyjny właściwie nie miał tu żadnych mocnych argumentów prawnych. Te, na które się powołał (art. 6 ust. 1 pkt 5 i art. 12 ust. 1 ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych; art. 2 ust. 1 i 88a ustawy z 19.11.1999 r. - Prawo o działalności gospodarczej) właściwie niczego nie dowodziły.
Stwierdzenie: "W ocenie sądu prowadzenie działalności gospodarczej nie może mieć charakteru przypadkowego, okazjonalnego", niczego nie dowodzi. Spór nie dotyczył przecież oceny, czy wykonywana działalność była faktycznie działalnością gospodarczą, lecz tego, czy w okresach, gdy nie prowadzi się działalności gospodarczej, należy opłacać składki.
Z treści tego orzeczenia nie wynika wcale, że któryś z sądów udowodnił tu, że w okresach zgłaszanych przerw faktycznie była wykonywana działalność gospodarcza. Żaden sąd nie potrafi czytać w sercach ludzkich. Dlatego nikt nie jest w stanie ocenić, czy ktoś czekał na kolejne zamówienie, czy też nie. Zadaniem sądu jest ustalanie faktów. Jeśli nie ma dowodów, że przedsiębiorca w okresach zgłaszanych przerw wykonywał działalność, nie można temu zaprzeczać stwierdzeniem, że przecież mógł myśleć o pracy. Nikt bowiem nie jest w stanie tego stwierdzić. Poza tym, jeśli bezrobotny będzie myślał o pracy, czy jest to dowód, że w okresach bez pracy - pracował! SN tym razem nie popisał się wnikliwością.