2009-05-12 02:33 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
prof. Kozek: to normalne, że stoczniowcy protestują
Socjolog pracy z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, profesor Wiesława Kozek nie jest zdziwiona awanturą między rządem a związkami zawodowymi o obchody 4 czerwca. Profesor powiedziała dziennikowi "Polska", ze to normalne, iż ludzie wychodzą na ulicę wtedy, gdy kolejne rządy nie robią nic, żeby poprawić ich sytuację.
Zdaniem Wiesławy Kozek, wbrew powszechnemu przekonaniu, związkowcy nie mają zbyt silnej pozycji w firmach.
Przede wszystkim dlatego, że tylko w nielicznych firmach w Polsce działają związki zawodowe. Socjolog dodaje, że nawet tam, gdzie są związkowcy, zwykle jest to nieliczna grupa, która nie ma swojego etatowego reprezentanta.
Profesor zwraca uwagę, że w niektówych krajach uzwiązkowienie sięga 80 procent. Jej zdaniem ludzie tam wierzą, że związki zawodowe w firmach są potrzebne, a pracodawcy rozumieją, że tak musi być i godzą się na to. W Polsce odsetek pracowników należących do związków jest dużo mniejszy.
Wiesława Kozek uważa za bardzo dobry pomysł propozycję zorganizowania publicznej debaty Donald Tusk kontra stoczniowcy. Podkreśla, że w chwilach tak dużego napięcia, jak obecnie, ludziom potrzebne są wyraźne gesty ze strony premiera.
"Polska"/IAR/zm/Siekaj
Zdaniem Wiesławy Kozek, wbrew powszechnemu przekonaniu, związkowcy nie mają zbyt silnej pozycji w firmach.
Przede wszystkim dlatego, że tylko w nielicznych firmach w Polsce działają związki zawodowe. Socjolog dodaje, że nawet tam, gdzie są związkowcy, zwykle jest to nieliczna grupa, która nie ma swojego etatowego reprezentanta.
Profesor zwraca uwagę, że w niektówych krajach uzwiązkowienie sięga 80 procent. Jej zdaniem ludzie tam wierzą, że związki zawodowe w firmach są potrzebne, a pracodawcy rozumieją, że tak musi być i godzą się na to. W Polsce odsetek pracowników należących do związków jest dużo mniejszy.
Wiesława Kozek uważa za bardzo dobry pomysł propozycję zorganizowania publicznej debaty Donald Tusk kontra stoczniowcy. Podkreśla, że w chwilach tak dużego napięcia, jak obecnie, ludziom potrzebne są wyraźne gesty ze strony premiera.
"Polska"/IAR/zm/Siekaj


Dodaj komentarz