2008-11-05 11:00 Źródło: EFIX
Najlepsze okazje inwestycyjne w październiku 2008
Bessa gdzie nie spojrzeć. Taki tytuł najbardziej pasowałby do wydarzeń miesiąca października na światowych rynkach. Okazało się, że wrzesień był zaledwie prologiem do wielkiej wyprzedaży, jaka nastąpiła w minionym miesiącu. Swoją drogą, październik jest nazywany miesiącem oszczędzania. Jeżeli ktoś się tym faktem przejął, na pewno ma więcej w portfelu niż ten, który kupował akcje, kontrakty bądź towary. Jak to w czasie bessy, jedynym dochodowym inwestowaniem była gra na krótko (tam gdzie taka możliwość istnieje), ewentualnie poprawne przewidzenie trendów i punktów zwrotnych na forexie.
Na rynkach akcyjnych na początku miesiąca inwestorzy kierowali się bardzo silnymi emocjami. Rozgrywki w amerykańskim parlamencie dotyczące wprowadzenia planu ratunkowego dla sektora finansowego zakończyły się powodzeniem, jednak nie uspokoiły ani trochę nastrojów graczy giełdowych. Wiadome było, że sam plan nie naprawi gospodarki i nie zapobiegnie recesji, tymczasem rząd USA jakby przestał interesować się pozostałymi sektorami gospodarki. Giełdy spadały aż osiem kolejnych sesji pod rząd, tracąc przez ten czas przeciętnie około 20%. Później przyszła oczekiwana korekta, bardzo silna – lecz krótka. Inwestorzy natychmiast wykorzystali to do zamykania pozycji i mieliśmy kolejny zjazd w dół, który w Europie zakończył się ustanowieniem rekordowych minimów. Koniec miesiąca to ponowne odbicie, poprawiające fatalne humory większości inwestorów. Ostatecznie największe giełdy w Europie traciły 10 do 14%, w USA 14 do 17%, w Japonii 24%, a najgorzej się działo na rynkach wschodzących (WIG20 -23,4%; BUX -28,4%; RTS -35%)
Rynek towarowy również był w październiku mocno niedźwiedzi. Nie było praktycznie żadnego surowca, który zyskałby na wartości. Największa przecena dotknęła miedź oraz ropę naftową. Traciły one odpowiednio 36,5 i 33,1%. Po raz ostatni ropa była taka tania półtora roku temu, natomiast miedź nie widziała takich cen od trzech lat! Metale szlachetne, w tym złoto, uważane za bezpieczną przystań na czas kryzysów, traciły solidarnie po 17-18%. Warto dodać, że rynek towarowy był w minionym miesiącu mocno skorelowany z notowaniami dolara. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że notowania EURUSD kierowały ruchami cen surowców. Wraz z umocnieniem amerykańskiego pieniądza do europejskiej waluty w pierwszym oraz trzecim i czwartym tygodniu października, silniej spadały wyceny wyżej wspomnianych towarów. Na świecie jeszcze większe zdziwienie wzbudziło niewiarygodny wzrost japońskiego jena. Waluta Kraju Kwitnącej Wiśni zyskała do dolara 7%, a do euro aż 16%. Tymczasem złoty uległ drastycznej przecenie – względem franka 10%, dolara 14% i jena 23%. Wydaje się że to dużo (w istocie!) jednak należy zauważyć, że w okolicach 25 października złoty tracił (od 1 października) do franka 27%, do dolara 30% a do jena aż 52%.
Miedź


Na rynku miedzi nastąpiło niemałe tąpnięcie. Cena jednego funta tego towaru zmalała z 2,88c do 1,83c. Przeliczywszy jednostki na tony, dowiemy się, że na koniec października miedź była wyceniania na nieco ponad 4 tysiące dolarów za tonę. Dla takiej spółki jak chociażby KGHM Polska Miedź oznacza to egzystencje na skraju rentowności i olbrzymie kłopoty. Drastyczny spadek cen tego metalu spowodowany jest przede wszystkim przez słabnący popyt i zagrożenie trwałą recesją gospodarczą. Również umocnienie dolara, względem którego kwotuje się miedź na największych rynkach, nie pozostaje bez znaczenia.
Dziwny jest tak wysoki spadek ceny akurat w minionym miesiącu, ponieważ o możliwości nadejścia spowolnienia gospodarczego mówiło się już od dłuższego czasu. Wygląda na to, że fatalna sytuacja dosięgnęła już wyraźnie sektor przemysłowy, który w dużej części decyduje o kształtowaniu się popytu. Przy nie zmienionej podaży dowiedzieliśmy się niedawno, że zapasy miedzi gotowej do użycia osiągnęły już prawie 300 tysięcy ton (zwykle wynoszą około 100tyś. t). W obecnej chwili raczej popyt na miedź się nie zwiększy, a podaż nie zostanie ograniczona (nie ma takiej organizacji jak OPEC, która ustala wydobycie w przypadku ropy naftowej). Jedyne co może powstrzymać dalszą przecenę, jest spadek wartości amerykańskiego dolara.
WIG 20


WIG20 spadł w październiku o prawie 22,5% Warto jednak zaznaczyć, że minimum notowań, które przypadło po otwarciu w poniedziałek 27. października, było 37% niżej niż indeks na początku miesiąca! Zaczęło się od powolnych spadków, które przeistoczyły się w falę wyprzedaży. Szczególnie dotyczyła one spółek z sektora bankowego oraz KGHM, którego notowania mocno zależą od cen miedzi. A te jak widać na poprzednim wykresie poleciały najbardziej na łeb w pierwszych dniach października. Kiedy 10. października indeksy na całym świecie zaliczyły swoje kilkuletnie minima, wydawało się, że wreszcie czas na poprawę nastrojów. I tak w istocie było, ale tylko za oceanem. W Europie, w tym i w Polsce, sentyment nadal pozostał negatywny. W naszym kraju dodatkowo akcji musiały zacząć pozbywać się Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Klienci bombardowani w mediach informacjami o kryzysie w USA zaczęli baczniej przyglądać się wynikom TFI, i wraz ze spadkiem indeksu rozpoczęli wycofywanie pieniędzy z kont. Sytuacji na GPW szkodziły także doniesienia a kłopotach na Węgrzech (ostatnio premier kraju przyznał, że niewiele zabrakło do bankructwa i niewypłacalności rządu) i słabnący kurs złotego. Opamiętanie przyszło dopiero w ostatnim tygodniu października. Kiedy indeksy w USA ubijały po raz drugi dno bessy (podwójne dno?), indeks WIG20 spadł już poniżej 1500pkt. W cztery tygodnie spadł o 850 punktów! Takich wyników nie pamiętają chyba nawet najbardziej doświadczeni polscy gracze. Na szczęście ostatnie dni to oczekiwana z utęsknieniem korekta. Wybicie z kanału spadkowego, jak również wzrosty na giełdach światowych, może sugerować, że tym razem nie będzie to tylko kilka dni poprawy humorów przed powrotem bessy. Nie chcę sugerować że bessa już za nami, jednak uważam, że po tak silnych spadkach niedźwiedzie nie prędko zbiorą siły do kolejnego ataku.
USD/PLN


To, co wydawało się wzmożoną zmiennością na polskim rynku FX we wrześniu, okazało się niczym w porównaniu do wydarzeń październikowych. Amerykańska waluta coraz szybciej i w coraz większych ilościach zaczęła wracać do siebie. Inwestorzy, grający m.in. na rynkach wschodzących takich jak polski, zaczęli masowo wycofywać się z inwestycji, by ratować własną płynność finansową na czas kryzysu bankowego. Po dwóch tygodniach, kiedy dolar kilkakrotnie odbił się od poziomu 2,70zł, można było mieć nadzieję na koniec bardzo silnej deprecjacji polskiego złotego.
Stało się jednak coś zupełnie nieprzewidywalnego i niewytłumaczalnego. Polska waluta straciła w kilka dni ponad 40gr względem dolara. Działo się to mimo braku jakiegokolwiek zagrożenia finansowego w kraju. MF i NBP zgodnie stwierdziły że taki ruch na rynku walutowym sprowokowali spekulanci, ponieważ fundamentalnie nie stało się nic, co mogłoby stać za przeceną złotego. Przez chwilę dolar kosztował już 3,10zł, co sprawiło niemały kłopot importerom. W telewizji i internecie zaczęto wieszczyć niebotyczne poziomy za zagraniczne waluty, a kiedy i w kantorach zaczęło brakować gotówki (ludzie masowo zaczęli wykupować dolary, franki i euro), jak zwykle w takich sytuacjach, nastąpił zwrot. Obecnie trwa proces odwracania trendu, jednak czy już w listopadzie powrócimy do umacniania złotego? Najbardziej zależy to od ustabilizowania się sytuacji na giełdach i w sektorze bankowym.
Piotr Wroński
pw@efixpolska.com
EFIX POLSKA
Na rynkach akcyjnych na początku miesiąca inwestorzy kierowali się bardzo silnymi emocjami. Rozgrywki w amerykańskim parlamencie dotyczące wprowadzenia planu ratunkowego dla sektora finansowego zakończyły się powodzeniem, jednak nie uspokoiły ani trochę nastrojów graczy giełdowych. Wiadome było, że sam plan nie naprawi gospodarki i nie zapobiegnie recesji, tymczasem rząd USA jakby przestał interesować się pozostałymi sektorami gospodarki. Giełdy spadały aż osiem kolejnych sesji pod rząd, tracąc przez ten czas przeciętnie około 20%. Później przyszła oczekiwana korekta, bardzo silna – lecz krótka. Inwestorzy natychmiast wykorzystali to do zamykania pozycji i mieliśmy kolejny zjazd w dół, który w Europie zakończył się ustanowieniem rekordowych minimów. Koniec miesiąca to ponowne odbicie, poprawiające fatalne humory większości inwestorów. Ostatecznie największe giełdy w Europie traciły 10 do 14%, w USA 14 do 17%, w Japonii 24%, a najgorzej się działo na rynkach wschodzących (WIG20 -23,4%; BUX -28,4%; RTS -35%)
Rynek towarowy również był w październiku mocno niedźwiedzi. Nie było praktycznie żadnego surowca, który zyskałby na wartości. Największa przecena dotknęła miedź oraz ropę naftową. Traciły one odpowiednio 36,5 i 33,1%. Po raz ostatni ropa była taka tania półtora roku temu, natomiast miedź nie widziała takich cen od trzech lat! Metale szlachetne, w tym złoto, uważane za bezpieczną przystań na czas kryzysów, traciły solidarnie po 17-18%. Warto dodać, że rynek towarowy był w minionym miesiącu mocno skorelowany z notowaniami dolara. Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że notowania EURUSD kierowały ruchami cen surowców. Wraz z umocnieniem amerykańskiego pieniądza do europejskiej waluty w pierwszym oraz trzecim i czwartym tygodniu października, silniej spadały wyceny wyżej wspomnianych towarów. Na świecie jeszcze większe zdziwienie wzbudziło niewiarygodny wzrost japońskiego jena. Waluta Kraju Kwitnącej Wiśni zyskała do dolara 7%, a do euro aż 16%. Tymczasem złoty uległ drastycznej przecenie – względem franka 10%, dolara 14% i jena 23%. Wydaje się że to dużo (w istocie!) jednak należy zauważyć, że w okolicach 25 października złoty tracił (od 1 października) do franka 27%, do dolara 30% a do jena aż 52%.
Miedź


Na rynku miedzi nastąpiło niemałe tąpnięcie. Cena jednego funta tego towaru zmalała z 2,88c do 1,83c. Przeliczywszy jednostki na tony, dowiemy się, że na koniec października miedź była wyceniania na nieco ponad 4 tysiące dolarów za tonę. Dla takiej spółki jak chociażby KGHM Polska Miedź oznacza to egzystencje na skraju rentowności i olbrzymie kłopoty. Drastyczny spadek cen tego metalu spowodowany jest przede wszystkim przez słabnący popyt i zagrożenie trwałą recesją gospodarczą. Również umocnienie dolara, względem którego kwotuje się miedź na największych rynkach, nie pozostaje bez znaczenia.
Dziwny jest tak wysoki spadek ceny akurat w minionym miesiącu, ponieważ o możliwości nadejścia spowolnienia gospodarczego mówiło się już od dłuższego czasu. Wygląda na to, że fatalna sytuacja dosięgnęła już wyraźnie sektor przemysłowy, który w dużej części decyduje o kształtowaniu się popytu. Przy nie zmienionej podaży dowiedzieliśmy się niedawno, że zapasy miedzi gotowej do użycia osiągnęły już prawie 300 tysięcy ton (zwykle wynoszą około 100tyś. t). W obecnej chwili raczej popyt na miedź się nie zwiększy, a podaż nie zostanie ograniczona (nie ma takiej organizacji jak OPEC, która ustala wydobycie w przypadku ropy naftowej). Jedyne co może powstrzymać dalszą przecenę, jest spadek wartości amerykańskiego dolara.
WIG 20


WIG20 spadł w październiku o prawie 22,5% Warto jednak zaznaczyć, że minimum notowań, które przypadło po otwarciu w poniedziałek 27. października, było 37% niżej niż indeks na początku miesiąca! Zaczęło się od powolnych spadków, które przeistoczyły się w falę wyprzedaży. Szczególnie dotyczyła one spółek z sektora bankowego oraz KGHM, którego notowania mocno zależą od cen miedzi. A te jak widać na poprzednim wykresie poleciały najbardziej na łeb w pierwszych dniach października. Kiedy 10. października indeksy na całym świecie zaliczyły swoje kilkuletnie minima, wydawało się, że wreszcie czas na poprawę nastrojów. I tak w istocie było, ale tylko za oceanem. W Europie, w tym i w Polsce, sentyment nadal pozostał negatywny. W naszym kraju dodatkowo akcji musiały zacząć pozbywać się Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych. Klienci bombardowani w mediach informacjami o kryzysie w USA zaczęli baczniej przyglądać się wynikom TFI, i wraz ze spadkiem indeksu rozpoczęli wycofywanie pieniędzy z kont. Sytuacji na GPW szkodziły także doniesienia a kłopotach na Węgrzech (ostatnio premier kraju przyznał, że niewiele zabrakło do bankructwa i niewypłacalności rządu) i słabnący kurs złotego. Opamiętanie przyszło dopiero w ostatnim tygodniu października. Kiedy indeksy w USA ubijały po raz drugi dno bessy (podwójne dno?), indeks WIG20 spadł już poniżej 1500pkt. W cztery tygodnie spadł o 850 punktów! Takich wyników nie pamiętają chyba nawet najbardziej doświadczeni polscy gracze. Na szczęście ostatnie dni to oczekiwana z utęsknieniem korekta. Wybicie z kanału spadkowego, jak również wzrosty na giełdach światowych, może sugerować, że tym razem nie będzie to tylko kilka dni poprawy humorów przed powrotem bessy. Nie chcę sugerować że bessa już za nami, jednak uważam, że po tak silnych spadkach niedźwiedzie nie prędko zbiorą siły do kolejnego ataku.
USD/PLN


To, co wydawało się wzmożoną zmiennością na polskim rynku FX we wrześniu, okazało się niczym w porównaniu do wydarzeń październikowych. Amerykańska waluta coraz szybciej i w coraz większych ilościach zaczęła wracać do siebie. Inwestorzy, grający m.in. na rynkach wschodzących takich jak polski, zaczęli masowo wycofywać się z inwestycji, by ratować własną płynność finansową na czas kryzysu bankowego. Po dwóch tygodniach, kiedy dolar kilkakrotnie odbił się od poziomu 2,70zł, można było mieć nadzieję na koniec bardzo silnej deprecjacji polskiego złotego.
Stało się jednak coś zupełnie nieprzewidywalnego i niewytłumaczalnego. Polska waluta straciła w kilka dni ponad 40gr względem dolara. Działo się to mimo braku jakiegokolwiek zagrożenia finansowego w kraju. MF i NBP zgodnie stwierdziły że taki ruch na rynku walutowym sprowokowali spekulanci, ponieważ fundamentalnie nie stało się nic, co mogłoby stać za przeceną złotego. Przez chwilę dolar kosztował już 3,10zł, co sprawiło niemały kłopot importerom. W telewizji i internecie zaczęto wieszczyć niebotyczne poziomy za zagraniczne waluty, a kiedy i w kantorach zaczęło brakować gotówki (ludzie masowo zaczęli wykupować dolary, franki i euro), jak zwykle w takich sytuacjach, nastąpił zwrot. Obecnie trwa proces odwracania trendu, jednak czy już w listopadzie powrócimy do umacniania złotego? Najbardziej zależy to od ustabilizowania się sytuacji na giełdach i w sektorze bankowym.
Piotr Wroński
pw@efixpolska.com
EFIX POLSKA
- Najlepsze okazje inwestycyjne w październiku 2008 Autor: ~ja 2008-11-05 20:40
- najlepsza okazaj to 100 000 pln za grosze http://www.allegro.pl/item473857891_100000_pln_podpalka_rozpalka_brykiet_grill_banknot.html
- Najlepsze okazje inwestycyjne w październiku 2008 Autor: ~ixp 2008-11-05 16:01
- prosze zwrocic uwage na stawki jakie banki oferuja za lokaty co pare dni sa wyzssze czego to moze dowodzic ?
- Najlepsze okazje inwestycyjne w październiku 2008 Autor: ~fx 2008-11-05 15:40
- tzn ze mam sprzedac waluty zloto i zajac pozycje w polskich akcjach i pln nie zwazajac na nicosc naszej gospodarki patrzec optymistycznie w przyszlosc ? poanowie pieknie to juz bylo i bajkowo teraz je (..)
- Najlepsze okazje inwestycyjne w październiku 2008 Autor: ~wojtek 7 2008-11-05 13:34
- TFI ARKA najgorsze na rynku w pażdzierniku straciło 3 606 396 318.49 zł.Jeżeli odrobiliscie trochę strat uciekajcie z tego funduszu.Zarządzający stracili w ciągu roku 15 miliardów złotych.Taką arkę n (..)
- Najlepsze okazje inwestycyjne w październiku 2008 Autor: ~makler 2008-11-05 11:49
- Poziom tego komentarza opartego na wnioskach z AT jest żenująco niski. Błedne sa tez wnioski o braku zmian w sytuacji fundamentalnej skoro każdy w branży wie, że rosnące na gwałt stawki LIBOR/WIBOR t (..)



Dodaj komentarz