2012-01-23 22:26 Źródło: Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe
Złudny spokój na Wall Street
Poniedziałkowa sesja w Nowym Jorku przebiegała w atmosferze oczekiwania na decyzje w Europie i środowe posiedzenie władz Rezerwy Federalnej. Zachowanie amerykańskiego rynku akcji zaczyna przypominać typową dystrybucję przy lokalnym szczycie.
Ze Starego Kontynentu nadchodziły same złe wiadomości. Kolejne dane statystyczne potwierdziły tezę, że Francja znalazła się w recesji. Oznacza to, że z dużych gospodarek strefy euro jedynie Niemcy i Holandia mają szansę utrzymać wzrost gospodarczy.
W trakcie weekendu rozmowy pomiędzy greckim rządem a przedstawicielami prywatnych wierzycieli zostały przerwane bez osiągnięcia porozumienia. Nieoficjalnie mówi się, że banki zgodziły się umorzyć 70% sumy pożyczek i zadowolą się obietnicą oddania pozostałych 30% za 30 lat (czyli zapewne nigdy). Ale podobno Grecy dodatkowo zażądali 10-letniej karencji odsetek i śmiesznie niskiego oprocentowania w późniejszym okresie.
Popłochu na giełdach nie wywołały też słowa szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Christine Lagarde ostrzegała, że sytuacja jest poważna i wymaga podjęcia wspólnych działań. W tym celu potrzebne jest zwiększenie zasobów MFW, który pożycza pieniądze krajom znajdującym się na skraju niewypłacalności.
Mimo tych negatywnych informacji Europa spisywała się bardzo dobrze. Rentowność włoskich obligacji 10-letnich dzięki interwencjom EBC spadła do 6,1%, choć jeszcze na początku roku przekraczała 7%. To utwierdzało Amerykanów, że strefa euro jest na właściwym „kursie i ścieżce”.
Lecz reakcja Wall Street tylko na pozór była optymistyczna. Tuż po otwarciu popyt podniósł indeks S&P500 o 0,5%, dzięki czemu osiągnął on najwyższy poziom od lipca i od kwietniowego szczytu hossy dzieliło go już niespełna 4%. Szarża byków została jednak szybko odparta i indeksy równie szybko znalazły się pod kreską. Następnie do końca sesji mieliśmy do czynienia ze stabilizacją na poziomie piątkowego zamknięcia.
W mojej ocenie nastroje i oczekiwania wielu inwestorów są w tym momencie przesadnie optymistyczne. Mimo względnie dobrych wyników amerykańskich spółek i poprawnych danych nadchodzących z gospodarki USA o powrót do hossy (czyli przełamanie zeszłorocznych maksimów) będzie niezmiernie trudno. Bardzo niskie obroty, pozytywny ton komentarzy i postępujące wykupienie rynku każą zachować ostrożność i zwiastują raczej powrót do spadków niż atak na szczyty.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
Ze Starego Kontynentu nadchodziły same złe wiadomości. Kolejne dane statystyczne potwierdziły tezę, że Francja znalazła się w recesji. Oznacza to, że z dużych gospodarek strefy euro jedynie Niemcy i Holandia mają szansę utrzymać wzrost gospodarczy.
W trakcie weekendu rozmowy pomiędzy greckim rządem a przedstawicielami prywatnych wierzycieli zostały przerwane bez osiągnięcia porozumienia. Nieoficjalnie mówi się, że banki zgodziły się umorzyć 70% sumy pożyczek i zadowolą się obietnicą oddania pozostałych 30% za 30 lat (czyli zapewne nigdy). Ale podobno Grecy dodatkowo zażądali 10-letniej karencji odsetek i śmiesznie niskiego oprocentowania w późniejszym okresie.
Popłochu na giełdach nie wywołały też słowa szefowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Christine Lagarde ostrzegała, że sytuacja jest poważna i wymaga podjęcia wspólnych działań. W tym celu potrzebne jest zwiększenie zasobów MFW, który pożycza pieniądze krajom znajdującym się na skraju niewypłacalności.
Mimo tych negatywnych informacji Europa spisywała się bardzo dobrze. Rentowność włoskich obligacji 10-letnich dzięki interwencjom EBC spadła do 6,1%, choć jeszcze na początku roku przekraczała 7%. To utwierdzało Amerykanów, że strefa euro jest na właściwym „kursie i ścieżce”.
Lecz reakcja Wall Street tylko na pozór była optymistyczna. Tuż po otwarciu popyt podniósł indeks S&P500 o 0,5%, dzięki czemu osiągnął on najwyższy poziom od lipca i od kwietniowego szczytu hossy dzieliło go już niespełna 4%. Szarża byków została jednak szybko odparta i indeksy równie szybko znalazły się pod kreską. Następnie do końca sesji mieliśmy do czynienia ze stabilizacją na poziomie piątkowego zamknięcia.
W mojej ocenie nastroje i oczekiwania wielu inwestorów są w tym momencie przesadnie optymistyczne. Mimo względnie dobrych wyników amerykańskich spółek i poprawnych danych nadchodzących z gospodarki USA o powrót do hossy (czyli przełamanie zeszłorocznych maksimów) będzie niezmiernie trudno. Bardzo niskie obroty, pozytywny ton komentarzy i postępujące wykupienie rynku każą zachować ostrożność i zwiastują raczej powrót do spadków niż atak na szczyty.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
- Złudny spokój na Wall Street Autor: ~bumbum 2012-01-24 07:55
- @stinger Przesyłam wyrazy współczucia… :(:( Nie martw się jednak zbytnio, świat się dzisiaj nie kończy i będziesz jeszcze miał szansę coś trafnie przewidzieć, np. pogodę w maju ….. (..)
- Złudny spokój na Wall Street Autor: ~KIMDZONKILL 2012-01-24 07:25
- choćby nie wiem jak banksterka pompowała indeksy, recesja jest faktem; nawet górale z Synaju nie zmienią praw fizyki i ekonomii
- Re: Złudny spokój na Wall Street Autor: ~fikacz 2012-01-23 23:23
- większość myśli, że jutro będzie wtorek
- Złudny spokój na Wall Street Autor: ~bear 2012-01-23 23:22
- pozycjonowanie na ten chory spokój: short DAX 6455 short DJIA 12677 long VIX 21,3.
- Złudny spokój na Wall Street Autor: ~tu do mnie 2012-01-23 23:20
- Wszystko pęknie jak bańka mydlana. Ogon musi w końcu przestać kręcić psem.
- Złudny spokój na Wall Street Autor: ~Ja 2012-01-23 22:56
- Pytanie zawsze jest takie samo. Co myśli większość?




Dodaj komentarz