Wtorkowe przedpołudnie przyniosło osłabienie złotego względem euro. Tymczasem analitycy spodziewali się, że kurs EUR/PLN będzie kontynuować tendencję spadkową z ostatnich dni.


- W naszej ocenie kurs EUR/PLN pogłębi spadek do dolnej granicy obecnej konsolidacji (4,27) w ciągu dwóch tygodni. Po wyborach do europarlamentu uwaga inwestorów powinna skupić się sytuacji gospodarczej w kraju - podali w porannym raporcie ekonomiści ING Banku Śląskiego.
Tymczasem we wtorek przed południem cena euro rosła o blisko jeden grosz, podnosząc się do 4,2964 zł. Za dolara płacono równe 3,84 zł, czyli także o niemal grosz więcej niż w poniedziałek.
- Dziś na rynek wracają inwestorzy z USA i z Wielkiej Brytanii (po poniedziałkowym Dniu Pamięci w Stanach Zjednoczonych i brytyjskim Wiosennym Święcie Bankowym – PAP), a w kalendarzu wydarzeń pojawiają się publikacje danych makro: w Europie będzie to podaż pieniądza M3 w strefie euro i wskaźniki ESI, a w Stanach Zjednoczonych - koniunktura konsumencka wg Conference Board – podali ekonomiści mBanku.
W tym tygodniu uwaga inwestorów może koncentrować się na czwartkowej publikacji minutes NBP z majowego posiedzenia RPP, a także piątkowym, ostatecznym odczycie GUS na temat PKB Polski w I kw. 2019.

W pobliżu niemal półrocznych minimów pozostały za to notowania funta brytyjskiego, za którego płacono nieco ponad 4,86 zł. Kurs franka szwajcarskiego kształtował się na poziomie 3,82 zł, a więc o niespełna grosz więcej niż dzień wcześniej.
KK/PAP































































