Środowe przedpołudnie przynosi dalsze osłabienie złotego względem euro i dolara. Kurs euro celuje w sierpniowy szczyt. Notowania dolara znalazły się blisko 2-letniego minimum.


Na świecie rośnie strach przed recesją. Inwestorów niepokoi inwersja krzywej terminowej w USA, która poprzedziła każdą recesję w Ameryce. Ujemną dynamikę PKB odnotowano już w Niemczech i Wielkiej Brytanii. W takich warunkach zagraniczni inwestorzy często niemal automatycznie pozbywają się ryzykownych aktywów, w tym także polskiego złotego.
W środę o 9:58 kurs euro kształtował się na poziomie 4,3808 zł. Oznacza to, że euro jest wyceniane blisko rocznego maksimum wyznaczonego 15 sierpnia, gdy kurs EUR/PLN doszedł w pobliże 4,40 zł. A jeszcze miesiąc temu wspólnotową walutę wyceniano na ok. 4,25 zł.
Sierpniowy szczyt praktycznie wyrównały notowania pary dolar-złoty. W środę rano amerykańska waluta kosztowała 3,9481 zł wobec 3,9494 zł odnotowanych w zeszły wtorek. Jeśli kurs USD/PLN osiągnie wartość 3,95 zł, będzie to najwyższy poziom od kwietnia 2017 roku.
Rosnąć przestały za to notowania franka szwajcarskiego, którego kurs w relacji do euro ustabilizował się powyżej 1,08 franka za euro. W efekcie na polskim rynku kurs franka utrzymał się poniżej 4,02 zł.

Od niemal trzech tygodni rosną notowania brytyjskiego funta. Ale szterling dopiero podnosi się z 2-letniego dna, w środę rano osiągając cenę niemal 4,85 zł. To o przeszło 20 groszy więcej niż 9 sierpnia.
KK





























































