REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zarobił 6 milionów dzięki rekomendacji PiS

2009-01-09 06:22
publikacja
2009-01-09 06:22
Dodaj Bankier.pl w Google
Mirosław Kochalski, z rekomendacji PiS prezes spółki kontrolowanej przez państwo, przez dwa lata zarobił ponad 6 milionów złotych - pisze "Dzeinnik".

Gazeta przypomina, że Kochalski, który przez krótki czas był komisarzem Warszawy z polecenia PiS, w lipcu 2006 roku został szefem spółki Ciech. Blisko 40 procent jej akcji należy do Skarbu Państwa. Kolejny milion ma wpłynąć jeszcze w tym roku na jego konto z tytułu zakazu konkurencji.

"Dziennik" dowiedział się, że na tę wysoką kwotę składają się pensje prezesa zarządu, premie, nagrody wypłacane z zysku firmy oraz wynagrodzenia za pracę w radach nadzorczych spółek zależnych Ciechu.

. Gazeta zwraca też uwagę, że Mirosław Kochalski w ciągu zaledwie trzech lat awansował ze średniego rangą urzędnika stołecznego samorządu na prezesa Ciechu - jednej z największych spółek kontrolowanych przez państwo.

"Dziennik"/IAR/daw/orzechowska
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Pure
PIS jest czysty jak łza. To najmniej ile musiał wziąć!
~hen
a czy opcje to jego zasluga???
~lon
na granicy pewności jest
że 10 % musiał odpalać parti.
ale niżle naskubał kasiorki.
teraz jeszcze zaplaci maly podatek .
ma szczęście że rozłożyli w czasie wyplate .
~lon
Odprawa prezesów
Gdyby odprawy prezesów zaponowano konkurencji za ich przyjęcie do pracy, z pewnością nawet z dopłatą prywatny biznes by ich nie chciał
Ponad 100 mln zł kosztowały w 2008 r. odprawy dla prezesów firm nominowanych przez polityków PiS, LPR i Samoobrony. W kraju takich politycznych przedsiębiorstw jest około tysiąca.
Odprawa prezesów
Gdyby odprawy prezesów zaponowano konkurencji za ich przyjęcie do pracy, z pewnością nawet z dopłatą prywatny biznes by ich nie chciał
Ponad 100 mln zł kosztowały w 2008 r. odprawy dla prezesów firm nominowanych przez polityków PiS, LPR i Samoobrony. W kraju takich politycznych przedsiębiorstw jest około tysiąca. Odprawionym płaci się sowicie za to, żeby nie podejmowali pracy u konkurencji. Uzasadnienie to bulwersuje jeszcze bardziej niż wysokość odpraw, z których tradycyjnie najwyższa jest w Orlenie – 1,5 mln zł. Gdyby bowiem sumy wypłacane odprawianym zaproponowano konkurencji za ich przyjęcie do pracy, z pewnością nawet z dopłatą prywatny biznes by ich nie chciał. To prezesi jednej kadencji, pojawiają się po wyborach, a po kolejnych znikają. Mimo że dawno upłynął hojnie opłacony okres zakazu pracy u konkurencji, Andrzej Modrzejewski, prezes PKN Orlen z nadania AWS, nie wypłynął już w biznesie. Podobnie jak Zbigniew Wróbel, jego następca z nominacji SLD, dla którego kontrakt przewidywał 13 mln zł odprawy. Ale rekordzistą był kolejny, Jacek Walczykowski, który walczył o 7 mln zł odprawy za 19 dni prezesowania. Piotr Kownacki, nominat PiS, biorąc zaledwie 1,5 mln zł, na tym tle wypada dość skromnie. Niezły dodatek do apanaży, które jako minister pobiera w Kancelarii Prezydenta.
Główną cechą łączącą prezesów z nominacji Prawa i Sprawiedliwości był totalny brak doświadczenia w kierowaniu najmniejszą choćby firmą prywatną niezależną od polityków. Kownacki to były pracownik NIK, a potem warszawskiego magistratu. Adam Glapiński, były suto odprawiony szef Polkomtela, to towarzysz braci Kaczyńskich jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. Biznes zna jedynie z teorii – jako wykładowca SGH oraz były minister, który źle się zapisał w pamięci przedsiębiorców. Chociaż za rezygnację z pracy dla konkurencji zainkasował 600 tys. zł, nie słychać, żeby Polska Telefonia Cyfrowa albo Telekomunikacja Polska zabiegały o jego pozyskanie po okresie karencji.

Czas pokazał również, ile warte były kompetencje Krzysztofa Skóry, byłego prezesa miedziowego giganta – KGHM. Skóra, który do Polskiej Miedzi trafił wprost z fotela skarbnika w gminie Ruja pod Legnicą, po zainkasowaniu odprawy wrócił tam, skąd przyszedł. I to również tylko dzięki poparciu kolegów z PiS – radnych z Lubina, którzy uczynili go wiceprezesem miejskich wodociągów. Zapewne z umową gwarantującą odprawę za zakaz pracy w konkurencji.

W ostatnich dniach personalna karuzela wymiata prezesów i dyrektorów z Telewizji Polskiej. Tylko patrzeć, gdy po upływie terminu karencji o Andrzeja Urbańskiego, panów Siwka, Bochenka, a potem Farfała, o panią Kotecką czy panią Gargas będą się bić Polsat z TVN...

~ciekawy
Ciekawe ile zarobili wszyscy inni, ci z rekomendacji PO nie wspominając o SLD w swoim czasie. Ach zapomniałem, że wszyscy z PO i SLD to profesjonaliści i specjaliści a ci z PiS to tylko z rekomendacji i przez kolesiostwo. Błagam litości i trochę obiektywizmu. Tak było, jest i będzie nie tylko w Polsce, ale w każdym innym kraju.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki