Prowadzący dochodzenie są coraz bardziej przekonani, że za zbrodnią stoi mafia. Do zamachu doszło przed ósmą rano, gdy młodzież wchodziła do szkoły. Jedna z rannych zmarła zaraz po przywiezieniu do szpitala. W tej chwili rannych jest osiem osób, stan siedmiu z nich nie budzi specjalnych obaw.
Za zamachem stoi mafia
Prowadzący dochodzenie nabierają coraz większej pewności, że za zamachem stoi mafia. Miejscowa organizacja mafijna, tak zwana Sacra Corona Unita, była niedawno przedmiotem zainteresowania policji. Lokalni politycy z Brindisi 8 maja informowali ministerstwo spraw wewnętrznych o wzroście przestępczości w mieście.
Podłożenie dwóch butli z gazem pod szkolę mogło być reakcją na te inicjatywy. Nie wyklucza się, ze mafia nie przypadkowo wybrała moment, gdy mówi się o zabójstwie sędziego Giovanniego Falcone z Palermo, który 20 lat temu, dokładnie 23 maja 1992 roku, został zamordowany przez Cosa Nostra.
Do reakcji na przemoc i prowokacje terrorystów wezwał Włochów Watykan
Komentując dzisiejszy zamach na szkołę w Brindisi na południu kraju rzecznik Stolicy Apostolskiej ksiądz Federico Lombardi nazwał go aktem przerażającym i nikczemnym
Zamach tym bardziej godny jest potępienia, że doszło do niego w pobliżu szkoły, podkreślił rzecznik Watykanu. Wezwał on Włochy do zdecydowanej reakcji na pokusę użycia przemocy i prowokacje ze strony terrorystów. W komunikacie watykańskim nie ma mowy o mafii, która w powszechnej opinii stoi za dzisiejszym zamachem.
Prezydent składa kondolencje
Prezydent Giorgio Napolitano złożył kondolencje rodzinie jedynej śmiertelnej ofiary zamachu, szesnastoletniej Melissy i życzył szybkiego powrotu do zdrowia rannym, przede wszystkim Weronice, której stan jest bardzo poważny. Szef państwa wyraził nadzieję na szybkie ujęcie winnych tego - jak to określił - krwawego ataku na obywatelską koegzystencję.
W potępieniu zamachu oraz analizach jego genezy i konsekwencji prześcigają się włoscy politycy. Niektórzy ostrzegają wręcz przed możliwością wybuchu w kraju wojny domowej. Do tej pory poważne liczono się z odrodzeniem się rodzimego terroryzmu na tle niezadowolenia społecznego z powodu kryzysu, a zagrożenie ze strony organizacji mafijnych zeszło na drugi plan.
Chaos informacyjny po zamachu
W informacjach dotyczących zamachu bombowego w Brindisi na południu Włoch panuje chaos. Dwa razy już dementowano wiadomość o drugiej ofierze śmiertelnej zbrodni, którą opinia publiczna - ale nie władze Włoch - przypisują mafii
Włoskie media dwa razy wycofały wiadomość o drugiej śmiertelnej ofierze zamachu, którą podały powołując się na osoby wymienione z nazwiska i funkcji . Dziennikarze pracujący na miejscu tragedii znajdują chętnych do rozmowy przedstawicieli policji, służby zdrowia, samorządów lokalnych oraz władz oświatowych. Gotowi są oni z najmniejszymi szczegółami podać wiadomości, które okazują się szybko nieprawdziwe. Media cytują je równie skwapliwie, jak oświadczenia polityków, którzy wyciągają z zamachu daleko idące wnioski.
Lider partii Włochy Wartości Antonio Di Pietro oświadczył, że Włochom grozi chaos i wojna domowa. Wszyscy uważają za swój obowiązek skomentować dramatyczne wydarzenie, podczas gdy opinia publiczna chciałaby jedynie dowiedzieć się, kto ponosi za nie odpowiedzialność.
Informacyjna Agencja Radiowa /IAR/, Marek Lehnert, Rzym/łut
Źródło:IAR






























































