Z nieoficjalnych informacji wynika, że przyczyną braku ogłoszenia jest fakt, iż niektórzy z prawie murowanych kandydatów mogliby nie spełniać formalnego wymogu konkursowego, którym jest podobno minimum trzyletnie doświadczenie w zarządzie spółki prawa handlowego. Zdaniem osób dobrze poinformowanych mogło to prowadzić nawet do prób wywarcia nacisku na osoby, które mogłyby wpłynąć na zmianę zasad konkursu. Zdaniem naszych informatorów może się nawet udać zmienić zasady obecnie rozpisanego konkursu.
Być może o ewentualnym sukcesie w zakresie zmiany zasad konkursu i jego ostatecznym rozstrzygnięciu decydować będzie siła finansowa PGE. Można szacować, że spółka ma na ten rok dostępny budżet w wysokości ponad 100 milionów złotych na doradców oraz działania marketingowe i PR-owe w ramach grupy PGE. Stanowi to tylko małą część wydatków w budżecie grupy, której wartość aktywów szacowana jest na blisko 40 mld złotych. W jej skład wchodzi blisko 200 spółek zależnych, które łącznie zatrudniają prawie 40 tys. pracowników.
Spółki PGE działają głównie w obszarze wydobywczym (kopalnie), wytwórczym (elektrownie i ciepłownie) oraz dystrybucyjnym (obrót hurtowy i detaliczny). Zostały one wszystkie wniesione do PGE w ramach tworzenia holdingu elektroenergetycznego przez MSP na bazie Polskich Sieci Elektroenergetycznych poprzez wniesienie spółek Energia oraz BOT Górnictwo i Energetyka.
Rządowy pomysł utworzenia zintegrowanego pionowo holdingu PGE ma uzasadnienie ekonomiczne w postaci efektów skali, zakresu i synergii. Duża skala działalności nie tylko pozwala skutecznie konkurować holdingowi na rynku, ale także realizować kapitałochłonne projekty, w tym planowaną budowę elektrowni atomowej czy też nabywać mniejszych konkurentów.
Zgodnie z zapowiedziami Ministra Skarbu Państwa oraz Prezesa Urbańskiego PGE ma zostać wprowadzone na giełdę najpóźniej pod koniec 2008 r. Jednakże z punktu przyszłej wyceny PGE należy wskazać, że to co dziś istnieje, to tylko duża grupa spółek połączonych kapitałowo, którym brakuje przede wszystkim integracji. Praktyka wskazuje, że proces łączenia spółek należy do bardzo trudnych. Ponadto z badań wynika, że z przedstawianych przez zarząd pierwotnych założeń zaledwie 70% zostanie zrealizowane po konsolidacji.
Można mieć nadzieje, że PGE będzie należał do tych 30% i obiecywany wzrost wartości spółki z 27 mld złotych dziś do 70-85 mld złotych do 2012 r. zostanie osiągnięty. Natomiast dotąd PGE zostało zintegrowane tylko na papierze, co powoduje, że w większym lub mniejszym stopniu spółki w ramach holdingu działają niezależnie od siebie. Niestety sprzyja to tzw. efektowi tunelowania, który oznacza, że generowane nadwyżki finansowe często znikają w gąszczu powiązań kapitałowych w ramach tej grupy.
Dlatego należy oczekiwać, że akcje PGE w przypadku debiutu będą wyceniane poniżej ich potencjalnej wartości. Inwestorzy będą wymagać dyskonta, gdyż będą nabywać zlepek spółek, które trudno jest wycenić. PGE zostanie zatem niżej wyceniona niż gdyby był to holding, w którym korzyści z integracji byłyby wymierne dla inwestorów. Również większościowy właściciel nie sprzyja oczekiwaniom inwestorów na szybkie zmiany w spółce, mimo zapewnienia ze strony polityków o nowej jakości w spółkach z udziałem skarbu państwa.
Warto wskazać, że zbliżony projekt do PGE został między innymi zrealizowany w Czechach, gdzie w 2003 r. utworzono holding CEZ również poprzez połączenie spółek państwowych z branży elektroenergetycznej. Proces restrukturyzacyjny CEZ trwał ponad trzy lata i dopiero w 2006 r. akcje tej spółki zadebiutowały na giełdzie w Pradze i w Warszawie. CEZ wykorzystał środki z giełdy między innymi na ekspansję do Polski, gdzie nabył on EC Elcho oraz Elektrownie Skawina w 2006 r. Dziś holding CEZ składa się z blisko 100 spółek, w tym dwóch elektrowni jądrowych, i należy do pierwszej dziesiątki firm w branży europejskiej.
Doświadczenia z integracji CEZ wskazują, że proces ten wymaga czasu, a dopiero jego zakończenie pozwoli osiągnąć maksymalne korzyści z debiutu giełdowego. Natomiast w porównaniu do CEZ struktura PGE jest bardziej skomplikowana, co ilustruje fakt, że polski holding posiada dwa razy więcej spółek, jak i pracowników. Zatem należałoby oczekiwać, że proces integracji w zależności od umiejętności menadżerów powinien trwać co najmniej zbliżony okres jak w CEZ. Z jednej strony rozpoczęcie konkursu na nowy Zarząd PGE należy ocenić pozytywnie, gdyż dotychczasowy nie sprawdzał się w praktyce.
Z drugiej strony negatywnie należy ocenić sam proces wyboru, który ma trwać minimum sześć tygodni i będzie się zbiegać teoretycznie z końcowymi pracami związanymi z debiutem giełdowym PGE, choć wierzy w to coraz mniej osób. Warto wskazać dla porównania, że konkurs, w którym prezes Urbański został wybrany na prezesa, trwał zaledwie dwa tygodnie. Czy uda się Urbańskiemu ponownie zdobyć fotel prezesa PGE oraz czy PGE zadebiutuje w tym roku na giełdzie, co obecny prezes wielokrotnie obiecywał, powinno być wiadome w ciągu następnych tygodni.
Oskar Kowalewski
Autor jest adiunktem w Instytucie Gospodarki Światowej SGH oraz współzałożycielem SEENDICATE




























































