Wachovia, czyli czwarty co do wielkości bank w USA, zanotował w pierwszym kwartale 393 mln dolarów strat, co było efektem nietrafionych inwestycji w sektorze kredytów hipotecznych (zwłaszcza w Kalifornii). Równocześnie spółka poinformowała o planach pozyskania 7 mld dolarów nowego kapitału, lecz to nie pomogło notowaniom jej akcji – papiery Wachovi straciły na wartości 8,1%.
Bardzo słabo spisywały się także inne duże banki: kurs Citigroup zniżkował o 3,6%, walory Bank of America potaniały o 3,7%, zaś notowania Washington Mutual obniżyły się o 5,5%.
„Dzisiaj wszystkie złe wieści dotyczyły sektora finansowego. Mamy teraz tydzień publikacji ważnych wyników kwartalnych i wygląda jakby dzisiejsza sesja była swoistą ciszą przed burzą” – powiedziała agencji Reutersa Linda Duessel, analityk z Federated Investors.
Pod wpływem zniżkujących notowań banków indeks S&P500 zakończył poniedziałkową sesją na poziomie 1.328,32 pkt., czyli o 0,34% niżej niż w piątek. Dow Jones stracił 0,19% i osiągnął wartość 12.302,06 pkt. Nasdaq spadł o 0,63%, notując wynik 2.275,82 pkt.
Wsparciem dla giełdowych indeksów były spółki naftowe, ponieważ kurs ropy znowu zbliżył się w okolice 112$ za baryłkę. W rezultacie akcje Devon Energy podrożały o 2,6%, kurs Transocean Inc. wzrósł o 4,7%, a notowania Exxon Mobil zwyżkowały o 1,2%.
Lepiej od prognoz wypadły też dane o marcowej sprzedaży detalicznej i chociaż były one bardzo słabe to pomogły podtrzymywać chwiejne notowania giełdowych indeksów.
Z drugiej strony do kupowania akcji nie zachęcał raport analityków z Goldmans Sachs, którzy spodziewają się „okropnych” wyników giełdowych spółek. Według tych największych pesymistów na Wall Street indeks S&P500 może w pierwszej połowie roku spaść nawet do 1.160 pkt., by zyskać ok. 220 punktów w następnych dwóch kwartałach.
K.K.



























































