Drugi dzień z rzędu notowania ropy naftowej biją swoje historyczne rekordy - w Nowym Jorku za baryłkę gatunku Light Crude płaci się już ponad 120 dolarów. Efektem są coraz wyższe ceny przy dystrybutorach, gdzie galon benzyny kosztuje średnio 3,61$. Inwestorzy obawiają się, że tak drogie paliwo ograniczy pozostałe wydatki konsumpcyjne, na czym ucierpi cała gospodarka. Poza tym droga ropa jest zmorą firm transportowych i linii lotniczych.
Do spadków przyczyniają się też kolejne złe wieści z sektora finansowego – wspierana przez rząd spółka Fannie Mae zanotowała w pierwszym kwartale 2,19 mld dolarów straty netto, czyli ponad trzy razy więcej od oczekiwań analityków. Akcje Fannie Mae przeceniane są o 5,6%. W Szwajcarii swoje straty na bankowości inwestycyjnej podsumował bank UBS – kwota 17,3 mld dolarów zrobiła wrażenie również na Amerykanach. Ponadto wynik kwartalny Swiss Reinsurance wypadł gorzej od oczekiwań analityków.
Na sytuację na rynkach finansowych spory wpływ ma kondycja amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie też nie jest dobrze. Wczoraj swoje obawy w kwestii rosnącego odsetka straconych kredytów hipotecznych i coraz większej liczby bankowych przejęć nieruchomości wyraził Ben Bernanke. A dzisiaj słabe wyniki kwartalne zaprezentował jeden z największych amerykańskich deweloperów – D.R. Horton Inc. tylko z powodu przeszacowania wartości posiadanych gruntów stracił 834,1 mln dolarów. Kurs spółki spada o 1,4%.
W rezultacie po trzydziestu minutach handlu Dow Jones spadał o 0,8%, schodząc do poziomu 12.869,63 pkt. Indeks S&P500 zniżkował o 0,7%, notując wynik 1.398,30 pkt. Nasdaq tracił 0,6%, osiągając wartość 2.448,64 pkt.
K.K.






























































