2004-03-02 09:00 Źródło: BIEC
Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury: W oczekiwaniu na efekty wzrostu
Wskaźnik wyprzedzający koniunktury, informujący o przyszłych tendencjach w gospodarce utrzymał się w lutym na poziomie z poprzedniego miesiąca. Od dłuższego czasu wykazuje on silną tendencję do wzrostu i takie jak obecne, jednomiesięczne wyhamowanie nie zagraża ograniczeniem szybkiego rozwoju gospodarki w nadchodzących miesiącach.
Wyraźnie widać, że gospodarka staje się coraz bardziej odporna na zawieruchy polityczne i nieźle sobie radzi. W dalszym ciągu głównym motorem wzrostu pozostaje eksport. Symptomy wskazujące na ewentualne ożywienie popytu krajowego są ciągle niewyraźne. Jednak można mieć nadzieje, że im dłużej gospodarka rozwija się w wysokim tempie, tym bliższy staje się moment, kiedy efektem tego ożywienia staną się nowe miejsca pracy i wzrost dochodów społeczeństwa. Jedynym czynnikiem, który może zaburzyć taką sekwencję zdarzeń, jest ograniczenie lub zaniechanie działań zmierzających do przywrócenia równowagi w finansach publicznych.
Spośród ośmiu składowych wskaźnika trzy poprawiły się, dwa pozostały na poziomie miesiąca ubiegłego, zaś pozostałe trzy uległy pogorszeniu.
Na warszawskiej giełdzie kontynuowane byly wzrosty. Od lata ubiegłego roku można mówić o przełamaniu pesymistycnych nastrojów wśród inwestorów giełdowych, choć ciągle jeszcze realne wartości WIG-u dalekie są od swego szczytu z marca 2000 roku.
Poprawia się również sytuacja finansowa przedsiębiorstw. O ile jeszcze przed miesiącem przedsiębiorstwa były dosyć ostrożne w wyrażaniu opinii na temat swej kondycji finansowej, o tyle obecnie wzrost pozytywnych opinii jest bardzo wyraźny. Jest to z pewnością efekt zwiększonej produkcji, którą obserwujemy już od dłuższego czasu, utrzymywania dużej dyscypliny kosztów funkcjonowania firm i wzrostu wydajności pracy.
Podobnie jak przed miesiącem nie zmienił się w istotny sposób poziom zapasów wyrobów gotowych w magazynach producentów. Prawdopodobnie przedsiębiorstwa ograniczyły wielkość tych zapasów do niezbędnego minimum i starają się produkować pod bieżące zapotrzebowanie odbiorców. Nieco osłabło tempo napływu nowych zamówień. Dotyczy to zarówno całego portfela zamówień, jak i zamówień eksportowych. Jednak trzeba przypomnieć, że od lipca ubiegłego roku przyrastały one niezwykle dynamicznie.
Podobnej skali wyhamowanie obserwujemy jeśli chodzi o wydajność pracy w przedsiębiorstwach. Styczniowy, niewielki spadek wydajności pracy, traktować należy jako zjawisko naturalne przy tak wysokiej dynamice tego wskaźnika, jaką można było obserować w miesiącach z końca ubiegłego roku.
Ciągle niezmiernie trudno ocenić tendencje po stronie popytu wewnętrznego. Wydaje się, że dynamiczny rozwój gospodarki w ostatnich miesiącach powinien, zaowocować jego wzrostem, nawet jeśli główną siłą napędową gospodarki jest wyłącznie eksport. Kiedy eksporterzy poczują wyraźną poprawę zysków, a popyt na ich wyroby będzie się utrzymywał, zaczną myśleć o inwestycjach i tworzyć nowe miejsca pracy. To z kolei wykreuje dodatkowy popyt. Na razie jednak oznaki rosnącego popytu wewnętrznego są bardzo słabe i niepewne. Wskazują na to dane o wysokości płac w ujęciu realnym, wielkości zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów konsumenckich i wyniki badań konsumenckich. Co prawda płace realne w grudniu ubiegłego roku były nieco wyższe niż w listopadzie roku ubiegłego, ale już w styczniu pozostały na zbliżonym do grudnia poziomie, zaś w poprzednich miesiącach ubiegłego roku charakteryzowały się bardzo słabą dynamiką wzrostu. Tempo zadłużania się gospodarstw domowych z tytułu kredytów przyrasta również bardzo powoli. Ten niezwykle słaby trend wzrostowy potwierdzją dane na temat skłonności konsumentów do dokonywania zakupów. Po krótkotrwałej poprawie nastrojów konsumenckich w połowie ubiegłego roku, trudno obecnie doszukać się oznak optymizmu wśród konsumentów. Jedynie dane dotyczące sprzedaży detalicznej wskazywały na jej bardzo dynamiczny wzrost w ostatnich kilku miesiącach. Styczniowe dane informują o lekkim zastoju sprzedaży detalicznej w ujęciu realnym, co może nieco dziwić, bo styczeń to miesiąc posezonowych wyprzedaży, cieszących się zwykle dużym zainteresowaniem klientów.
W styczniu nastąpiło również wyhamowanie podaży pieniądza M3. Już przed miesiącem podaż pieniądza rosła znacznie wolniej niż na jesieni ubiegłego roku. Początek roku charakteryzuje się zwykle wolniejszą jego podażą niż druga połowa roku, jednak uwzględniajac nawet te sezonowe wahania, styczniowy napływ pieniądza wujęciu realnym był wolniejszy niż o tej porze roku w latach poprzednich.
Maria Drozdowicz
Bureau for Investments and Economic Cycles www.biec.org
Wyraźnie widać, że gospodarka staje się coraz bardziej odporna na zawieruchy polityczne i nieźle sobie radzi. W dalszym ciągu głównym motorem wzrostu pozostaje eksport. Symptomy wskazujące na ewentualne ożywienie popytu krajowego są ciągle niewyraźne. Jednak można mieć nadzieje, że im dłużej gospodarka rozwija się w wysokim tempie, tym bliższy staje się moment, kiedy efektem tego ożywienia staną się nowe miejsca pracy i wzrost dochodów społeczeństwa. Jedynym czynnikiem, który może zaburzyć taką sekwencję zdarzeń, jest ograniczenie lub zaniechanie działań zmierzających do przywrócenia równowagi w finansach publicznych.
Spośród ośmiu składowych wskaźnika trzy poprawiły się, dwa pozostały na poziomie miesiąca ubiegłego, zaś pozostałe trzy uległy pogorszeniu.
Na warszawskiej giełdzie kontynuowane byly wzrosty. Od lata ubiegłego roku można mówić o przełamaniu pesymistycnych nastrojów wśród inwestorów giełdowych, choć ciągle jeszcze realne wartości WIG-u dalekie są od swego szczytu z marca 2000 roku.
Poprawia się również sytuacja finansowa przedsiębiorstw. O ile jeszcze przed miesiącem przedsiębiorstwa były dosyć ostrożne w wyrażaniu opinii na temat swej kondycji finansowej, o tyle obecnie wzrost pozytywnych opinii jest bardzo wyraźny. Jest to z pewnością efekt zwiększonej produkcji, którą obserwujemy już od dłuższego czasu, utrzymywania dużej dyscypliny kosztów funkcjonowania firm i wzrostu wydajności pracy.
Podobnie jak przed miesiącem nie zmienił się w istotny sposób poziom zapasów wyrobów gotowych w magazynach producentów. Prawdopodobnie przedsiębiorstwa ograniczyły wielkość tych zapasów do niezbędnego minimum i starają się produkować pod bieżące zapotrzebowanie odbiorców. Nieco osłabło tempo napływu nowych zamówień. Dotyczy to zarówno całego portfela zamówień, jak i zamówień eksportowych. Jednak trzeba przypomnieć, że od lipca ubiegłego roku przyrastały one niezwykle dynamicznie.
Podobnej skali wyhamowanie obserwujemy jeśli chodzi o wydajność pracy w przedsiębiorstwach. Styczniowy, niewielki spadek wydajności pracy, traktować należy jako zjawisko naturalne przy tak wysokiej dynamice tego wskaźnika, jaką można było obserować w miesiącach z końca ubiegłego roku.
Ciągle niezmiernie trudno ocenić tendencje po stronie popytu wewnętrznego. Wydaje się, że dynamiczny rozwój gospodarki w ostatnich miesiącach powinien, zaowocować jego wzrostem, nawet jeśli główną siłą napędową gospodarki jest wyłącznie eksport. Kiedy eksporterzy poczują wyraźną poprawę zysków, a popyt na ich wyroby będzie się utrzymywał, zaczną myśleć o inwestycjach i tworzyć nowe miejsca pracy. To z kolei wykreuje dodatkowy popyt. Na razie jednak oznaki rosnącego popytu wewnętrznego są bardzo słabe i niepewne. Wskazują na to dane o wysokości płac w ujęciu realnym, wielkości zadłużenia gospodarstw domowych z tytułu kredytów konsumenckich i wyniki badań konsumenckich. Co prawda płace realne w grudniu ubiegłego roku były nieco wyższe niż w listopadzie roku ubiegłego, ale już w styczniu pozostały na zbliżonym do grudnia poziomie, zaś w poprzednich miesiącach ubiegłego roku charakteryzowały się bardzo słabą dynamiką wzrostu. Tempo zadłużania się gospodarstw domowych z tytułu kredytów przyrasta również bardzo powoli. Ten niezwykle słaby trend wzrostowy potwierdzją dane na temat skłonności konsumentów do dokonywania zakupów. Po krótkotrwałej poprawie nastrojów konsumenckich w połowie ubiegłego roku, trudno obecnie doszukać się oznak optymizmu wśród konsumentów. Jedynie dane dotyczące sprzedaży detalicznej wskazywały na jej bardzo dynamiczny wzrost w ostatnich kilku miesiącach. Styczniowe dane informują o lekkim zastoju sprzedaży detalicznej w ujęciu realnym, co może nieco dziwić, bo styczeń to miesiąc posezonowych wyprzedaży, cieszących się zwykle dużym zainteresowaniem klientów.
W styczniu nastąpiło również wyhamowanie podaży pieniądza M3. Już przed miesiącem podaż pieniądza rosła znacznie wolniej niż na jesieni ubiegłego roku. Początek roku charakteryzuje się zwykle wolniejszą jego podażą niż druga połowa roku, jednak uwzględniajac nawet te sezonowe wahania, styczniowy napływ pieniądza wujęciu realnym był wolniejszy niż o tej porze roku w latach poprzednich.
Maria Drozdowicz
Bureau for Investments and Economic Cycles www.biec.org



Dodaj komentarz