Leszek Miller nie dymisjonuje jednak Jakubowskiej. Na antenie Pierwszego Programu Polskiego Radia zapowiedział, że "nie zamierza podejmować decyzji w tej sprawie pod jakąkolwiek presją".
Zdaniem posła SLD Piotra Gadzinowskiego może to świadczyć o tym, że "premier jest przywiązany do Jakubowskiej i nie chce się z nią rozstać". Gadzinowski dodał, że w owym związku Millera i Jakubowskiej, podobnie jak - jego zdaniem - w innych - decyzje podejmuje kobieta.
Przewodniczący Sejmowej Komisji Śledczej Tomasz Nałęcz stwierdził natomiast, że presję na rzecz odwołania Jakubowskiej stwarza materiał dowodowy zebrany w śledztwie w sprawie afery Rywina. "Myślę, że nikt nie powinien zamykać nań ani oczu ani uszu" - podkreślił Nałęcz.
Przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Jan Rokita nie ma wątpliwości, że dla Jakubowskiej nie powinno być w rządzie miejsca. Według niego, powinna była odejść w dniu, w którym "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapis rozmowy Adama Michnika z Lwem Rywinem. Tymczasem, zauważa Rokita, od tego czasu minęło półtora roku, a Jakubowska wciąż zajmuje wysokie stanowisko publiczne.
"W moim przekonaniu to jest tylko miarą deprawacji polskiej polityki i obozu rządzącego" - stwierdził poseł PO.
Także dla Zbigniewa Ziobry z Prawa i Sprawiedliwości sprawa jest oczywista. Według niego, "czarno na białym" widać, że Jakubowska pod przysięgą składała fałszywe zeznania oraz niszczyła dowody w sprawie i dokumenty. Ziobro zwrócił uwagę, że mając świadomość tych faktów premier "nie podejmuje jedynej decyzji jaka powinna zostać podjęta" i nie dymisjonuje Jakubowskiej. "Sytuacja jest jednocznaczna. Premier Miller przyznaje się tym samym, że był mocodawcą pani minister jakubowskiej' - uważa Ziobro.
W obliczu krytyki, także wewnątrz własnego ugrupowania, podczas sobotniej konwencji Sojuszu Lewicy Demokratycznej Aleksandra Jakubowska zrezygnowała z funkcji wiceprzewodniczącej partii.
Źródło:IAR






























































