Większość bezwzględna dla partii Macrona i MoDem w wyborach we Francji

[Aktualizacja, 19-06-2017, godz. 06:30] Partia LREM prezydenta Francji Emmanuela Macrona wraz z koalicyjną partią MoDem zdecydowanie zwyciężyły w niedzielę w II turze wyborów parlamentarnych we Francji, zdobywając 355-360 miejsc w 577-osobowym Zgromadzeniu Narodowym, co daje im większość bezwzględną.

(fot. ROMAIN GAILLARD / POOL / MAXPPP / FORUM)

Taki prognozowany wynik podały dwa ośrodki sondażowe. Trzecia pracownia, Elabe, prognozuje wynik La Republique en Marche i MoDem w granicach 373-403 miejsca w izbie niższej.

Frekwencja była rekordowo niska i wyniosła 43,44 proc.

Sukces wyborczy pozwala LREM i MoDem na sformowanie rządu, który będzie mógł wdrożyć reformy zapowiedziane w programie wyborczym Macrona, począwszy od reformy kodeksu pracy. Oznacza także odsunięcie od władzy tradycyjnych dużych partii na prawicy i lewicy, które do tej pory na przemian sprawowały władzę we Francji.

Premier Francji Edouard Philippe powiedział, że wyborcy dali w niedzielę wyraźną większość partii Macrona, ale jest on gotów pracować "ze wszystkimi ludźmi dobrej woli". Odnosząc się do różnorodności kandydatów wystawionych przez LREM, z których wielu stawia dopiero pierwsze kroki w polityce, premier oznajmił, że "stanowi to szansę dla Francji".

Zapewnił, że rząd, który w wyborach dostał tak wielkie poparcie obywateli, jest "pełen pokory i determinacji".

Według prognoz trzech ośrodków, centroprawicowi Republikanie i ich sojusznicy zdobyli 107-133 miejsca, co oznacza, że będą w izbie największym klubem opozycyjnym.

Lider Republikanów Francois Baroin oświadczył, że jego ugrupowanie będzie stanowiło główną siłę opozycyjną wobec rządu prezydenta Macrona. Ale dodał, że życzy mu "wszystkiego najlepszego", ponieważ chce, by Francja odniosła sukces.

Partia Socjalistyczna wraz z sojusznikami, która rządziła przez ostatnie pięć lat, zdobyła 30-49 miejsc - to najgorszy wynik w jej historii.

"Dziś wieczorem upadek Partii Socjalistycznej nie pozostawia żadnych wątpliwości. Prezydent Republiki ma pełnię władzy" - oznajmił przywódca francuskich socjalistów Jean-Christophe Cambadelis. Poinformował, że podaje się do dymisji i zaapelował, by jego ugrupowanie zasadniczo się zreformowało.

Ponadto do parlamentu weszła skrajnie lewicowa Francja Nieujarzmiona Jean-Luca Melenchona, która razem z komunistami zdobyła według prognoz 30 miejsc, oraz skrajnie prawicowy Front Narodowy, który może liczyć na 4 do 8 mandatów.

Le Pen: Niska frekwencja osłabia mandat parlamentu

Szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen oświadczyła w niedzielę po zakończeniu II tury wyborów parlamentarnych we Francji, że niska frekwencja, szacowana na 43 proc., podważa mandat nowo wybranego Zgromadzenia Narodowego.

Le Pen dodała, że wybory wygrało co najmniej sześcioro kandydatów FN. Wśród nich do francuskiego parlamentu po raz pierwszy wejdzie sama szefowa FN, która dotąd zasiadała w Parlamencie Europejskim.

Le Pen powiedziała, że choć Macron zdobył większość w parlamencie, jego plany "są mniejszością" w społeczeństwie, a FN będzie zwalczał reformy, jakie prezydent zamierza wprowadzić. Oceniła, że LREM z sojusznikami "broni interesów oligarchii".

W dotychczasowym Zgromadzeniu Narodowym, liczącej 577 miejsc izbie niższej francuskiego parlamentu, zasiadało dwóch posłów Frontu Narodowego.

Wśród nowo wybranych posłów jest szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen, która dotąd zasiadała w Parlamencie Europejskim.

W ujęciu procentowym, według częściowych wyników podanych przez MSW, na LREM głosowało 42 proc. wyborców zaś na Republikanów 22 proc. Na Front Narodowy oddało głos 10 proc., na MoDem - 6,4 proc, na socjalistów 6 proc, zaś na Francję Nieujarzmioną - 3,4 proc.

Macron ma parlament, o jakim marzył

Poniedziałkowe francuskie gazety bardzo podobnie komentują wyniki wyborów parlamentarnych, wskazując, że niedzielna druga tura zagwarantowała prezydentowi Emmanuelowi Macronowi parlament, o jakim nowy szef państwa marzył.

Macron ma izbę tylko dla siebie - to tytuł w "Liberation". Absolutna większość, absolutna odpowiedzialność -  pisze "Le Figaro", a ekonomiczny "Les Echos" stwierdza: Macron - koniec świata w 340 dni, nawiązując do słów obecnego prezydenta z lipca 2016 roku.

Dziennikarze "Liberation" Nathalie Raulin i Guillaume Gendron zauważają, że pozory pluralizmu w Zgromadzeniu Narodowym (izbie niższej parlamentu) zostały zachowane, a hegemonia ruchu (prezydenta) zrelatywizowana, nie zmniejszając jego możliwości manewru.

Oprócz stworzenia pozorów opozycji, druga tura zagwarantowała Macronowi parlament, o jakim marzył: odnowiony, sfeminizowany i przede wszystkim posłuszny. Gotowy zatwierdzać reformy Macrona bez kręcenia nosem - oceniają.

"Większość mniej przygniatająca - zauważa z kolei katolicki dziennik La Croix. Nigdy jeszcze w V Republice Zgromadzenie Narodowe nie było tak źle wybrane. Do urn poszedł mniej niż co drugi wyborca - pisze komentator dziennika Jean-Christophe Ploquin. To prawda, że przeciwnicy prezydenta nie zmobilizowali się w te dwie niedziele (wyborcze), ale nie znaczy to, że przyjęli jego wizję Francji ani że są gotowi zgodzić się na zapowiedziane przez niego przemiany - dodaje.

Komentatorka "Les Echos" Cecile Cornudet nawiązuje do przemówienia Macrona z lipca zeszłego roku, w którym przyszły prezydent zapowiadał, że zaczynamy pisać nową historię. Wraz z uzyskaniem mocnej większości o całkowicie nowym obliczu Emmanuel Macron wieńczy dzieło zastąpienia jednego systemu politycznego przez inny system - ocenia.

Jej kolega redakcyjny zastanawia się "do czego służyć będzie ten przewrócony do góry nogami parlament" i podkreśla, że "wyzwanie polega na wprowadzeniu w życie zobowiązania głowy państwa do uskutecznienia działań parlamentu i zrównoważeniu jego roli".

Redaktor naczelny "Le Figaro" Alexis Brezet, nie kładąc nacisku na historycznie niską frekwencję wyborczą, używa metafory tsunami, aby określić "rewolucję En Marche (poprzednia nazwa ruchu Macrona), w którą nikt nie chciał wierzyć". "Lewica, prawica, radykałowie, wszystkie pomniki, które od dziesięcioleci wyznaczały drogę polityczną kraju () są poważnie osłabione" - ocenia.

Na gruzach tego +starego świata+ głęboko odnowione pokolenie polityków bierze ster władzy prawodawczej, tak samo, jak wczoraj wzięło ster rządu. Jest to w historii tych instytucji od 1958 roku (powstania V Republiki) wydarzenie bez precedensu - podsumowuje szef "Le Figaro".

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
10 1 tw-balbina

Vive l'amitié Franco Polonais,vive le President de la République Francaise!!!

! Odpowiedz
11 14 ajwaj

Nudny temat - Macron i jego nowotwory Modem i klony skompromitowanych socjalo-konserwatystów Holland, Sarkozy = nowy lakier, na starej rdzy :)

Dlatego wyborcy te szopke olali, a i tak teczowy król Slonce dostal o 70 "mientkich foteli" mniej niz anal-liza mówila...

Królowa matka (lac. MM= Matrona Macrona) szczesliwa - business as usual

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 9 plutarch

cieszy mnie wasz polskojęzyczny kwik

! Odpowiedz
10 12 antonicaracal

Do FRASYNIUKA:
Już czas pogonić ten PoPiS ! Francja pokazała nam kierunek !
Pogonić tłuste koty z PO i Miśki z sekty PiC !

! Odpowiedz
11 10 plutarch

pogonić ruskie trolle z Bankiera

! Odpowiedz
15 17 antonicaracal

Teraz POLSKA !
PO+PiS OUT !!!

! Odpowiedz
6 24 ~Jon

Uwazam,ze Francje czekają potęzne wstrząsy społeczne.Chyba ze EBC zasypie ich świezutko wydrukowanymi miliardami euro.

! Odpowiedz
16 15 plutarch

Brawo!

! Odpowiedz
7 22 ~Glodny

Balbina, a ja odpowiem Ci tak. Z Macronem w gospodarce francuskiej nic się nie zmieni, mogę sie założyć. Nie przekroczą realnie 1% wzrostu PKB rocznie. Mogę sie założyć. Co do zamachów bo to drugi temat, jak byly tak będą. Kandydat establishmentu i tyle, nie ze bym był za le pen. Nic się nie zmieni.

! Odpowiedz
15 24 ~ASX

Dlaczego 1/3 tego artykułu to komentarze liderki ugrupowania, które zdobyło nędzne 8 mandatów?

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl