2009-02-07 07:30 Źródło: POLSKA Dziennik Łódzki
Widmo bezrobocia krąży nad regionem
Tak źle nie było od 7 lat. W ciągu 31 dni stycznia liczba bezrobotnych w
woj. łódzkim wzrosła o prawie 11 tys. osób! Tym razem nie było wielkich
zwolnień grupowych, były za to bolesne "chirurgiczne cięcia" w setkach
firm.
O tym, że rok zacznie się kiepsko, było wiadomo od dawna. Wystarczyło spojrzeć na kolejki w urzędach pracy. Obawy potwierdziły się w najnowszych statystykach. Przed sylwestrem mieliśmy w woj. łódzkim 99,2 tys. bezrobotnych. Dziś jest ich już 110 tys.
To na razie dane ze wstępnych meldunków, WUP nie wie jeszcze, jakie branże przysporzyły pośredniakom najwięcej "klientów". Dowiedzieliśmy się tylko, że zanotowany w styczniu przyrost nie wynika ze zwolnień grupowych (tak było w grudniu i listopadzie), ale redukcji pojedynczych stanowisk w kilkuset firmach z naszego regionu.
Paweł Frankowski, szef Powiatowej Rady Zatrudnienia w Łodzi: - Miałem sygnały o cięciach w firmach deweloperskich, które mają problem ze sprzedażą mieszkań i pozyskaniem kredytów. Zwalniają też firmy, które zajmują się pracami drogowymi. W Łodzi wciąż nie ma zatwierdzonego budżetu, co blokuje inwestycje związane z wymianą jezdni i chodników. A na wielkie przedsięwzięcia, takie jak budowa autostrad, jeszcze kilka miesięcy poczekamy. Zwalnia też branża włókiennicza. Głównie firmy, które żyły z eksportu. Zamówienia z Zachodu są dziś bardzo ograniczone, zerwanych zostało wiele umów. Jeśli szwalnie nie mają rynku wewnętrznego, borykają się ze strasznymi problemami - mówi Frankowski.
Bezrobocie w Łódzkiem rośnie trzeci miesiąc z rzędu. W październiku było rekordowo niskie. W pośredniakach zarejestrowanych były 92 tys. osób. Ale już w listopadzie liczba ta wzrosła o 2 tys., w grudniu - o kolejnych 5 tys.
Ekonomiści podkreślają, że zimowe pogorszenie sytuacji na rynku pracy to rzecz normalna ze względu na ustanie prac sezonowych. W tym roku normalna nie jest jednak skala zjawiska.
Po raz ostatni bezrobocie wzrosło o 10 tys. osób dokładnie 7 lat temu - w styczniu 2002 r.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
O tym, że rok zacznie się kiepsko, było wiadomo od dawna. Wystarczyło spojrzeć na kolejki w urzędach pracy. Obawy potwierdziły się w najnowszych statystykach. Przed sylwestrem mieliśmy w woj. łódzkim 99,2 tys. bezrobotnych. Dziś jest ich już 110 tys.
To na razie dane ze wstępnych meldunków, WUP nie wie jeszcze, jakie branże przysporzyły pośredniakom najwięcej "klientów". Dowiedzieliśmy się tylko, że zanotowany w styczniu przyrost nie wynika ze zwolnień grupowych (tak było w grudniu i listopadzie), ale redukcji pojedynczych stanowisk w kilkuset firmach z naszego regionu.
Paweł Frankowski, szef Powiatowej Rady Zatrudnienia w Łodzi: - Miałem sygnały o cięciach w firmach deweloperskich, które mają problem ze sprzedażą mieszkań i pozyskaniem kredytów. Zwalniają też firmy, które zajmują się pracami drogowymi. W Łodzi wciąż nie ma zatwierdzonego budżetu, co blokuje inwestycje związane z wymianą jezdni i chodników. A na wielkie przedsięwzięcia, takie jak budowa autostrad, jeszcze kilka miesięcy poczekamy. Zwalnia też branża włókiennicza. Głównie firmy, które żyły z eksportu. Zamówienia z Zachodu są dziś bardzo ograniczone, zerwanych zostało wiele umów. Jeśli szwalnie nie mają rynku wewnętrznego, borykają się ze strasznymi problemami - mówi Frankowski.
Bezrobocie w Łódzkiem rośnie trzeci miesiąc z rzędu. W październiku było rekordowo niskie. W pośredniakach zarejestrowanych były 92 tys. osób. Ale już w listopadzie liczba ta wzrosła o 2 tys., w grudniu - o kolejnych 5 tys.
Ekonomiści podkreślają, że zimowe pogorszenie sytuacji na rynku pracy to rzecz normalna ze względu na ustanie prac sezonowych. W tym roku normalna nie jest jednak skala zjawiska.
Po raz ostatni bezrobocie wzrosło o 10 tys. osób dokładnie 7 lat temu - w styczniu 2002 r.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka









Dodaj komentarz