40-hektarowy teren w zachodniej części miasta, obok nowy stadion miejski i autostradowa obwodnica. Czy takie miejsce nadaje się do życia? Lokalni architekci prowadzą tu eksperyment, efektem którego ma być idealna przestrzeń dla współczesnego mieszkańca dużego europejskiego miasta.



Fot. ingimage.com
We Wrocławiu istnieje już jedno idealne osiedle mieszkaniowe, a na nim ponad trzydzieści domów jedno- i wielorodzinnych z architekturą tak różną, jak potrzeby i zamożność mieszkańców. WuWa (skrót od niemieckiego Wohnungs und Werkraumausstellung) to pozostałość po zorganizowanej w latach 20. minionego wieku przez Niemców wystawie mieszkaniowej. Podobne modelowe osiedla odpowiadające ówczesnym potrzebom znajdują się jeszcze w pięciu innych europejskich miastach - Stuttgarcie, Brnie, Bazylei, Zurychu i Pradze.
Jednak budynki uchodzące przed 100 laty za idealne, dziś przypominają muzealne eksponaty. Grono wrocławskich architektów i urbanistów powzięło próbę reaktywowania przedsięwzięcia, celem stworzenia miejsca idealnego do życia w realiach XXI wieku.
Ma być różnorodnie
Autorzy projektu, na czele których stanął przewodniczący Dolnośląskiej Okręgowej Izby Architektów Zbigniew Maćków, przyjęli na wejściu szereg założeń. Wiadomo, że – podobnie jak przy niemieckiej WuWa - na nowy Wrocławski Wzorcowy Zespół Mieszkaniowy [robocza nazwa projektu – red.] powinny składać się obiekty o różnej architekturze i kubaturze. Duże budynki mieszkalne będą więc sąsiadowały z prywatnymi willami albo szeregówkami.

Źródło: Google Street View
Za kluczowe do osiągnięcia cele uznano również:
- stworzenie przestrzeni służącej budowaniu więzi społecznych, integracji mieszkańców i rekreacji,
- zapewnienie dostępu do opieki nad dzieckiem, edukacji, handlu, obiektów gastronomicznych, kultury, opieki zdrowotnej,
- utrzymanie standardów ochrony bezpieczeństwa mienia i zdrowia ludzi i zwierząt,
- umożliwienie kontaktu ze naturalnym środowiskiem,
- współgranie z systemem komunikacji miejskiej,
- zaangażowanie społeczeństwa w etap projektowania nowopowstającej przestrzeni,
- uwzględnienie różnych form własności nieruchomości.
Szczególną wagę przywiązuje się do ostatniego warunku, jest bowiem wielce prawdopodobne, że poszukiwanie alternatywnych form finansowania i zarządzania nieruchomościami to przysługa wyświadczona przyszłym lokatorom. Ponadto, poszukującym mieszkaniowego złotego środka projektantom zalecono optymalizowanie planów i struktury mieszkań, stronienie od ekstrawagancji i sięganie po lokalne tradycje materiałowe. Końcowy efekt ma być reakcją na dzisiejszą „taśmową produkcję mieszkań, mocno ujednoliconą, ilościowo, a czasami i jakościowo niedostateczną” – zaznacza w założeniach projektowych Zbigniew Maćków.

Źródło: Google Maps
Można się więc spodziewać, że powstałe mieszkania będą łączyły w sobie funkcje odpoczynku i pracy. Żeby móc rywalizować na obfitym dziś w lokale rynku, powinny też sprytnie zagospodarowywać niewielkie - czyli tańsze - przestrzenie. Przygotowane przez architektów propozycje powinny być ekonomicznie opłacalne i ekologicznie nieobojętne, a same projekty powinno się dać modyfikować o zmieniające się warunki w ciągu kolejnych 10 lat.
Czasy inne, podstawowe potrzeby te same
Przy okazji przygotowań do WuWa2 sięgnięto do urbanistycznej historii Wrocławia. Analiza powstających równolegle wobec Wystawy Mieszkaniowej z 1929 roku zabudowań doprowadziła do wniosku, że podstawowe parametry osiedli mieszkaniowych przez lata nie uległy drastycznej zmianie. Wciąż liczy się rozdział miasta od osiedla, uporządkowany i łatwo dostępny system komunikacji miejskiej, obecność infrastruktury uzupełniającej (szkoły, kościoły itd.) i miejsc dedykowanych rekreacji.
Przez stulecie zmieniła się jednak skala budownictwa mieszkaniowego, w miarę zagęszczania się miast powstały ograniczenia przestrzenne, wobec czego ważką do rozstrzygnięcia kwestią będzie ustalenie granicy pomiędzy zabudową zbyt ciasną a budownictwem mniej intensywnym, wygodnym, choć dla dewelopera już nieopłacalnym.

Nowa jakość na Nowych Żernikach
Wykreowanie we Wrocławiu idealnego osiedla mieszkaniowego w teorii sprowadzi się do dwóch etapów prowadzonych pod okiem Architekta Miasta: warsztatów w fazie koncepcyjnej oraz wykonawstwa wybranych zespołów zabudowy, co przypadnie na lata 2013-2014. W praktyce zadanie będzie jeszcze trudniejsze, bo prócz umiejętności architektonicznych i planistycznych, konieczna będzie m.in. analiza sąsiedztwa terenu przeznaczonego pod WuWa2. Architekci powinni więc znać odpowiedzi na pytanie o strukturę demograficzną otoczenia, lokalną skłonność do migracji i mieć pomysł na zagospodarowanie pustych przestrzeni w razie gorszych czasów.
Już wiadomo, że powstałe osiedle będzie nosiło nazwę Nowe Żerniki. – Jesteśmy na półmetku pierwszego zasadniczego etapu - warsztatów projektowych – mówi Z. Maćków. – Od grudnia 2011 roku około 40 najlepszych architektów i pracowni projektowych współpracuje przy przygotowaniu projektu osiedla, właśnie zakończyliśmy etap tworzenia planu regulacyjnego, który przekazaliśmy do Biura Rozwoju Wrocławia. Na tej podstawie zostanie przygotowany Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, który według naszych założeń powinien trafić na Sesję Rady Miejskiej jesienią br. – dodaje. Przy utrzymaniu tempa prac, fizycznej realizacji pierwszych obiektów można się spodziewać w 2014 roku. Prawdziwy deadline to jednak rok 2016, kiedy miasto stanie się Europejską Stolicą Kultury.
Jednak samo dotrzymanie terminów nie wystarczy do obwieszczenia sukcesu. Stanie się tak dopiero, kiedy miasto zyska wizerunkowo i na sprzedaży gruntów, deweloperzy zarobią na sprzedaży mieszkań, a architekci na zyskanej dzięki osiedlu renomie. I kiedy osiedle okaże się miejscem do życia, a nie tylko architektoniczną wystawką.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl





























































