Zdaniem ekspertów MPiPS bezrobocie wzrosło m.in z powodu zakończenia subsydiowania miejsc pracy w ramach aktywnej walki z bezrobociem finansowanej z budżetu państwa. Do tego należy dodać zgłaszane wcześniej przez pracodawców zwolnienia grupowe, a także to, że grudzień to tradycyjnie miesiąc, kiedy wygasa wiele umów okresowych. Duże znaczenie miało też zakończenie prac sezonowych w ogrodnictwie i leśnictwie.
Zobacz też: W 2012 roku czeka nas katastrofa na rynku pracy
Nie zmienia to faktu, że szacunkowe bezrobocie w grudniu jest wyższe o 0,1 pp, niż wynikało to z rządowych prognoz. Jeszcze w listopadzie rządowi eksperci podkreślali, że stosunkowo niskie bezrobocie jest wynikiem dobrej pogody, przez co w wielu branżach, szczególnie w budownictwie, można było kontynuować prace, które normalnie o tej porze roku są wstrzymywane.
W dwa miesiące pracę straciło ponad 100 tys. ludzi
Od końca października 2011 roku stopa bezrobocia wzrosła o 0,7 pp, czyli ok. 116 tys. osób. To tak jakby w przeciągu dwóch miesięcy pracę stracili wszyscy mieszkańcy Zielonej Góry. W grudniu w woj. lubuskim jako bezrobotnych zarejestrowano 3 tys. osób. Najwięcej, bo aż 5,6 tys. bezrobotnych przybyło w woj. wielkopolskim.
Z prognoz MPiPS wynika, że 12,5% bezrobocie nie jest zaskoczeniem. W grudniu 2010 roku stopa bezrobocia wynosiła 12,4%. Jednak już w styczniu wzrosła o 0,7% pp i w lutym 2011 roku wyniosła 13,1%. Podobnego scenariusza możemy spodziewać się także w tym roku i najprawdopodobniej nawet „dobra pogoda” nie wpłynie na zahamowanie wzrostu liczby bezrobotnych. Za podstawową przyczynę trzeba uznać wzrost fiskalizmu w Polsce i podniesienie cen na niektóre towary akcyzowe, w szczególności ropę. Biorąc to wszystko pod uwagę, można mieć pewność, że liczba bezrobotnych w styczniu przekroczy 2 miliony.Wzrastające koszty funkcjonowania przedsiębiorstw spowodują, że te zaczną szukać oszczędności na pracownikach. Część pracodawców zrezygnuje z zatrudniania na podstawie umów o pracę z powodu wzrostu składki rentowej o 2 pp. W to miejsce zaczną proponować podwładnym przejście na umowy zlecenia lub samozatrudnienie. Będzie coraz trudniej o pracę, a to może oznaczać spadek presji płacowej. W połączeniu z inflacją oznacza to, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy większości Polakom znacznie spadnie poziom życia.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

































































