|
|
Zmienność na GPW była zauważalna przez cały dzień, aczkolwiek indeks nie dostał zadyszki w ostatniej godzinie handlu , jak to zwykle bywało w związku z tym, że kontrakty terminowe rozlicza się na podstawie notowań z ostatniej godziny handlu dnia wygaśnięcia kontraktów.
Otoczenie rynkowe dostarczało mieszane sygnały dla inwestorów na GPW. W Europie mieliśmy spadki. Ich liderami były firmy wydobywcze w związku ze zniżkami cen na rynku surowców i metali (ropy naftowej, złota) oraz instytucje finansowe po tym, jak Credit Suisse przedstawił swoje obawy o zyski w 2008 r. Dane makro o spowalniającej koniunkturze w sektorze usług i przemysłu nie wywarły specjalnego wrażenia na graczach.
Tymczasem w USA spadki cen surowców i metali zostały pozytywnie odebrane. Korekta wywołała uspokojenie inwestorów obawiających się o wzrost inflacji za Oceanem. Na Wall Street doszło do wzrostów, a zniżkujące ceny m. in. ropy i złota przyćmiły negatywne doniesienia z rynku pracy (liczba nowych bezrobotnych wzrosła do poziomu wyższego od oczekiwań 378K) i kiepskie prognozy zysku na 2008 r. jednej z ważniejszych spółek na Wall Street, traktowanej jako barometr gospodarki USA - FedEx. Poza tym inwestorzy pozytywnie odebrali wyższy od prognoz (-18 pkt) wskaźnik aktywności przemysłowej Philadelphia FED na poziomie -17,4 pkt. Fakt, że indeks wskazuje, że gospodarka USA jest w stanie recesji (ponieważ znajduje się poniżej 0) nie przeszkadza uczestnikom handlu by kupować akcje. Natomiast wskaźnik wyprzedzający koniunkturę okazał się zgodny z oczekiwaniami na poziomie -0,3%. Po raz piąty z rzędy indeks jest na minusie. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w 2001 r., co zapowiadało poważne spowolnienie w USA.
Warszawska giełda dziś z dystansem traktowała doniesienia z rynków zagranicznych. Ważniejsze było wygasanie kontraktów. O tym świadczy spory przyrost obrotów, które przekroczyły po raz pierwszy od kilky tygodni 2 mld zł i ostatecznie wyniosły 2,42 mld zł. Jak wspomniałam wcześniej proces ”wygasania kontraktów” rozłożył się na kilka ostatnich sesji i przejawiał się w spadkach WIG20 w związku ze sprzedawaniem pakietów akcji blue chipów i zamykaniem krótkich pozycji na kontraktach terminowych. W czwartek WIG20 skończył notowania na poziomie 2821 pkt (spadek o 2,47%), natomiast kontrakt na ten indeks - na poziomie 2869 pkt (spadek o 1,24%).
WIG20 jest pod presją spadków, które przyspieszyły na początku tego roku. W horyzoncie kilku tygodni znajdujemy się w konsolidacji pomiędzy 2669 pkt a 3000 pkt. Istnieje duży potencjał do kolejnych zniżek, ponieważ stabilizacja na tych poziomach odbywa się poniżej kilkumiesięcznej linii trendu spadkowego.
Pozostałe indeksy radziły sobie lepiej w czwartek. WIG40 spadł o 0,79% do 3250 pkt, natomiast WIG80 zyskał 0,36% i wzrósł do 13 776 pkt. WIG zniżkował o 1,64% do 45 903 pkt.
Czeka nas weekend świąteczny i kolejny skrócony tydzień na warszawskie giełdzie. Miejmy nadzieję, że po świętach inwestorzy wezmą się za nadrabianie strat, a nie do wyprzedaży. Oczywiście kluczowe będą nastroje na świecie.





























































