Dzisiejsza sesja w Nowym Jorku zaczęła się od solidnych wzrostów, które w przypadku wszystkich głównych indeksów dochodziły do 1%. Jednakże w ostatniej godzinie górę wzięła chęć realizacji zysków i ostatecznie skala zwyżki nie była imponująca.
Na środowej sesji Dow Jones zyskał 0,52%, kończąc dzień wynikiem 12.898,38 pkt. Indeks S&P500 zwyżkował o 0,4%, osiągając wartość 1.408,66 pkt. Nasdaq wzrósł o zaledwie 0,06%, dochodząc do poziomu 2.496,70 pkt.
Amerykańskim inwestorom najwyraźniej spodobały się dane o kwietniowej inflacji CPI, która wyniosła 0,2% m/m i 3,9% r/r. Ekonomiści spodziewali się wyniku minimalnie wyższego, jednak nawet tak mała różnica rozwiała obawy o ewentualne podwyżki stóp procentowych ze strony Fed-u.
Z kolei sektorowi finansowemu oraz deweloperom pomógł raport kwartalny Freddie Mac. Ta mniejsza z quasi-rządowych spółek finansujących rynek nieruchomości mieszkaniowej zanotowała tylko 151 mln dolarów strat, czyli o 40 mln mniej od oczekiwań analityków, co przy 2,19 mld $ straty siostrzanej Fannie Mae wydaje się wynikiem wręcz rewelacyjnym. Jednakże analitycy zwracają uwagę, że rezultat ten został zafałszowany przez sztuczki księgowe. Władze Freddie Mac dokonały bowiem zmian w polityce rachunkowości, bez których strata za pierwszy kwartał osiągnęłaby wartość 1,7 mld $. Mimo to inwestorzy dali się nabrać i kurs spółki poszedł w górę o 9,2%.
Wsparciem dla giełdowych indeksów był też spółki handlowe, po tym jak Macy's Inc. potwierdziła tegoroczną prognozę zysku, choć w pierwszym kwartale spółka zanotowała stratę. Mimo to kurs Macy's zakończył dzień wzrostem o 3,6%, choć w trakcie sesji walory firmy zwyżkowały nawet o 8%.
K.K.






























































