Ponad jedna czwarta brytyjskich parlamentarzystów uważa, że wśród ich kolegów panuje "niezdrowa kultura picia" alkoholu - wynika z opublikowanego w piątek badania organizacji charytatywnej Alcohol Concern.
| Zobacz także: | |
![]() W Portugalii sprzedają papier, który zakwita po zużyciu | |
![]() Czy zmieniać obowiązującą konstytucję? | |
![]() Na tę chorobę cierpi 4 miliony Polaków | |
|
... więcej | |
Z badania wynika również, że w dziewięciu barach w Izbie Gmin deputowani wydali ok. 1,3 mln funtów (6,5 mln złotych) między marcem 2010 a marcem 2011 roku.
"Gdyby w jakiejkolwiek innej instytucji jedna czwarta pracowników mówiła o niezdrowej kulturze picia, sprowokowałoby to kierownictwo do działania. Niewątpliwie nadszedł czas, by parlament przemyślał tę kwestię i zaczął świecić przykładem" - podkreślił szef Alcohol Concern, Eric Appleby.

W ubiegłym roku deputowany ze szkockiego okręgu Falkirk Eric Joyce dostał zakaz spożywania alkoholu na terenie parlamentu, gdy został aresztowany po wszczęciu awantury w jednym z parlamentarnych barów - przypomina BBC.
Przypadek szkockiego polityka - który za sprowokowanie incydentu został ukarany grzywną, trzymiesięcznym zakazem wstępu do pubów i godziną policyjną na weekendy przez rok - zwrócił uwagę opinii publicznej na problem nadużywania alkoholu przez członków parlamentu.
BBC przywołuje również wypowiedź deputowanej konserwatystów Sary Wollaston z 2011 roku, która oceniła, że wielu jej kolegów z ław poselskich "dużo pije".
Sytuacja poprawiła się przed kilkoma laty wraz z wprowadzeniem godzin obrad bardziej sprzyjających pielęgnowaniu życia rodzinnego - posiedzenia zaczynają się i kończą wcześniej.(PAP)
akl/ kar/


































































