Polscy dowódcy już dawno wskazywali, że potrzeba więcej żołnierzy na etatach bojowych, bo bez tego nie będziemy w stanie kontrolować prowincji Ghazni. Chodzi o prowadzenie regularnych patroli na głównej magistrali Afganistanu Kandahar - Kabul, która przebiega przez naszą strefę - pisze gazeta. Zaznacza, że Polacy muszą oddelegować 70 żołnierzy do pracy na lotnisku KAIA w Kabulu. Kolejnych 30 zostanie oddelegowanych do utworzenia tak zwanego Road Cleaning Patrol, czyli patrolu oczyszczania drogi.
MON zapewnia jednak, że nie będzie oszczędzać na bezpieczeństwie. Żołnierze dostaną nowe kamizelki kuloodporne, granatniki automatyczne, noktowizory. Do Afganistanu będziemy wysyłali wciąż nowe rosomaki - mówi rzecznik resortu Robert Rochowicz. Nieoficjalnie "Gazeta Wyborcza" dowiedziała się też, że MON zamierza zakupić bezzałogowe zestawy latające do patrolowania terenu, które odciążą pracę patroli na ziemi.
"Gazeta Wyborcza"/IAR/adb/dabr
Źródło:IAR



























































