Szejnfeld obiecuje dużo. Koniec ze zbędnymi zaświadczeniami, licencjami, koniec z samowolą urzędników, którzy nie ponoszą żadnych konsekwencji za swoje błędne decyzje – deklaruje Szejnfeld. Kilkadziesiąt projektów ustaw, które chce przepchnąć w Sejmie, ma umożliwić rozliczanie się polskich przedsiębiorców w euro, podnieść próg przechodzenia na pełną księgowość. Inne pomysły to skrócenie okresu, za który pracodawca wypłaca wynagrodzenie za czas chorobowego, zniesienie obowiązku przekształcenia spółek cywilnych w spółki jawne i obniżenie minimalnej wysokości kapitału zakładowego spółek.
Wiceminister gospodarki w zanadrzu trzyma projekt ustawy, która ma m.in. skupić w jednym ręku działania instytucji odpowiedzialnych za promocję gospodarczą Polski i pomoc polskim eksporterom. W przyszłym roku zanosi się więc na powstanie, zapowiadanej od dłuższego czasu, superagencji do spraw promocji polskiej gospodarki i przyciągania inwestycji.
Czy przerośnięty gigant „od wszystkiego” okaże się kolosem na glinianych nogach? Zobaczymy. Podobnie jak z kilkudziesięcioma ustawami, które zapowiada Adam Szejnfeld. Będziemy rozliczać z efektów! Ostatni z reformatorów, Janusz Palikot, swój pakiet dla przedsiębiorców promuje, wymachując pistoletem i gumowym penisem. Fetysze mają odgonić w niebyt Numer Identyfikacji Podatkowej oraz Regon.






























































