Były prezes Amnesty International w Polsce Bogusław Stanisławski zaznacza, że Tybetowi potrzebne jest międzynarodowe wsparcie. Podkreśla również, że Chiny, które wciąż są państwem totalitarnym, powinny czuć presję wolnego świata, aby przemoc i rozlew krwi w Tybecie się zakończyły.
Protestujący domagają się także, aby polski rząd zajął w tej sprawie oficjalne stanowisko. Wystosowano nawet apel do władz z taką właśnie prośbą. Rzecznik prasowy projektu "Monitor Olimpijski" Karolina Grot podkreśla, że rząd powinien przekazać swoje stanowisko prezydentowi Chin i tamtejszemu ministrowi spraw zagranicznych. Chodzi o zaprzestanie brutalnego tłumienia pokojowych protestów mnichów tybetańskich i Tybetańczyków.
Pikietujący proponowali też bojkot Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Tybetańczyk od 14 lat mieszkający w Polsce, Yeshi , uważa, że to dobry pomysł, ale mało realny. Dodaje, że Tybetańczycy wybrali dobry czas na manifestacje, gdyż ze względu na Olimpiadę, Chiny muszą być ostrożne w reakcjach na protesty. Yeshi dodaje, że gdyby nie to, reakcje chińskich władz byłyby dużo ostrzejsze. Bogusław Stanisławski dodaje, że pięknym gestem ze strony sportowców, także polskich, byłby protest podczas Olimpiady.
Źródło:IAR































































