2009-02-16 06:20 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Trzej kumple Olewnika
Oprócz Jacka K. kontakty z bandytami, odpowiedzialnymi za zabójstwo Krzysztofa Olewnika, mieli dwaj ludzie z otoczenia porwanego - policjant Wojciech Kęsicki i były polityk SLD Grzegorz Korytowski - pisze "Dziennik". Jacek K., przyjaciel Krzysztofa Olewnika, trafił do aresztu, bo prokuratura prześwietla porzucone kiedyś wątki śledztwa, dotyczące związków świadków z bandytami.
Według rodziny Krzysztofa, Korytowski, wicestarosta z Sierpca, a potem dyrektor w Orlenie, zgłosił się do pomocy w szukaniu porwanego. Zaoferował też usługi swojego znajomego, lokalnego bandyty Eugeniusza Drohomireckiego "Gienka" - pisze "Dziennik".
Zdaniem gazety, "Gienek" wyciągnął od rodziny Olewników 160 tysięcy. "Dziennik" ustalił także, że po porwaniu Korytowski kontaktował się z Jackiem K. Ponadto jeden ze świadków zeznał, że widział u niego listy od porywaczy pisane ręką Krzysztofa, zanim te trafiały do rodziny.
Zarzut wyłudzenia pieniędzy od Olewników usłyszał też miejscowy policjant Wojciech Kęsicki. Gazeta zauważa, że początkowo, podobnie jak Jacek K., wypierał się on znajomości z porwanym.
"Dziennik" ustalił także, że ęłęów 2003 roku ktoś z budki telefonicznej w Zawidzu Kościelnym, gdzie Kęsicki ma dom, z tej samej karty telefonicznej połączył się z komendą policji w Płocku, a potem z dwoma porywaczami.
"Dziennik"/IAR/daw/jędras
Według rodziny Krzysztofa, Korytowski, wicestarosta z Sierpca, a potem dyrektor w Orlenie, zgłosił się do pomocy w szukaniu porwanego. Zaoferował też usługi swojego znajomego, lokalnego bandyty Eugeniusza Drohomireckiego "Gienka" - pisze "Dziennik".
Zdaniem gazety, "Gienek" wyciągnął od rodziny Olewników 160 tysięcy. "Dziennik" ustalił także, że po porwaniu Korytowski kontaktował się z Jackiem K. Ponadto jeden ze świadków zeznał, że widział u niego listy od porywaczy pisane ręką Krzysztofa, zanim te trafiały do rodziny.
Zarzut wyłudzenia pieniędzy od Olewników usłyszał też miejscowy policjant Wojciech Kęsicki. Gazeta zauważa, że początkowo, podobnie jak Jacek K., wypierał się on znajomości z porwanym.
"Dziennik" ustalił także, że ęłęów 2003 roku ktoś z budki telefonicznej w Zawidzu Kościelnym, gdzie Kęsicki ma dom, z tej samej karty telefonicznej połączył się z komendą policji w Płocku, a potem z dwoma porywaczami.
"Dziennik"/IAR/daw/jędras
Gorące tematy
Najnowsze
- 2012-05-29
-
- 22:07
- Inwestorzy odcinają się od problemów Hiszpanii [Depesza Bankier.pl: Rynki finansowe]
- 19:54
- Dworak widzi perspektywy dla mediów publicznych [IAR]
- 19:45
- Milicja przyznaje, że kibice bywają rasistami [IAR]
- 19:40
- Sonel wypłaci 0,4 zł dywidendy na akcję z zysku za 2011 rok [PAP]
- 19:14
- Kraje UE nie chcą zbyt kosztownych celów oszczędzania energii [PAP]

Dodaj komentarz