Jak się okazało piątka taterników przebywała w tym czasie w rejonie tzw Bandziocha Mięguszowieckiego i najprawdopodobniej podcięła poduchę śnieżną. Lawina porwała jednego z taterników do żlebu nazywanego Maszynką do Mięsa. Nazwa związana jest z obrażeniami jakie odnoszą osoby który nim spadają.
Jak tylko dostaliśmy informację o wypadku rozpoczęliśmy akcję ratunkową - mówi Roman Szadkowski dyżurny ratownik TOPR. Ratownicy udali się na miejsce śmigłowcem. Okazało się, że poszkodowany znajduje się na piargach pod ścianą Mięguszowieckiego szczytu i nie jest przysypany lawiną.
Poszkodowany mężczyzna był cały czas reanimowany najpierw na pokładzie śmigłowca a potem w zakopiańskim szpitalu. Niestety mimo wysiłku lekarzy poszkodowany zmarł. Pozostałej czwórce taterników na szczęście nic się nie stało. To pierwszy w tym roku śmiertelny wypadek spowodowany przez lawinę.
Jak powiedział Roman Szadkowski w Tatrach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego i warunki są dość dobre.
Źródło:IAR




























































