2009-10-12 05:00 Źródło: Informacyjna Agencja Radiowa
Tak rząd mówił CBA, jak ma sprawdzać stocznie
Premier sam chciał, by CBA jemu w pierwszej kolejności, a nie prokuraturze, przekazywało materiały dotyczące nieprawidłowości przy prywatyzacji stoczni. - pisze "Dziennik". Jak czytamy, Biuro zrobiło to na długo po zakończeniu przetargu i do tego w jednym rzucie. Ale za to o kolejnych krokach CBA wiedział resort sprawiedliwości i Prokuratura Krajowa.
Gazeta pisze, że wszystko było częścią projektu nazwanego przez rząd "Tarczą Antykorupcyjną", który ruszył w październiku 2008 roku. W jego ramach CBA miało obowiązek przekazywać informacje o nieprawidłowościach przy prywatyzacji stoczni bezpośrednio do kancelarii premiera. I to zanim przekaże je prokuraturze.
Według "Dziennika" Jacek Cichocki, sekretarz rządowego kolegium do spraw służb specjalnych wraz z ministrami przy udziale CBA, ABW i SKW wytypował "230 zamówień publicznych oraz podmiotów przeznaczonych do prywatyzacji". Wśród były m.in. sprzedaż stoczni w Szczecinie i w Gdyni.
CBA dostało polecenie przygotowanie "podręcznika" dla osób, które nadzorowały prywatyzacje i przetargi, by wiedziały, jakie mogą na nie czyhać zagrożenia. Przede wszystkim CBA miało wytypować osoby, które mogą działać na szkodę Skarbu Państwa i odsunąć je od prywatyzacji. Biuro swoje informacje miało przekazywać od razu do KPRM, nawet jeśli te informacje nie nadawały się jeszcze do skierowania do prokuratury jako materiał do wszczęcia śledztwa.
"Dziennik" podkreśla, że Cichocki polecił CBA, by od lutego roku co miesiąc składało raport ze swoich działań w ramach "tarczy antykorupcyjnej". Ale Biuro dopiero 5. i 9. października przekazało informacje o wątpliwościach przy prywatyzacji stoczni i przekazało je nie tylko do kancelarii premiera, ale także do prezydenta i marszałków Sejmu i Senatu.
"Wszystko wskazuje na to, że pan premier otrzymał ten materiał dzień później, niż marszałkowie i pan prezydent.. Wydaje się, że jako zwierzchnik i przełożony Kamińskiego powinien ten materiał otrzymać jako pierwszy" - mówił rzecznik rządu Paweł Graś.
Według pracowników CBA, Kamiński w piśmie do premiera zapowiadał skierowanie sprawy do prokuratury, ale tłumaczył, że wciąż kompletuje niezbędne dokumenty. Spodziewał się bowiem, że śledczy zażądają ich, podobnie jak było w sprawie afery hazardowej.
Dziennik/IAR/kawo/dyd
Gazeta pisze, że wszystko było częścią projektu nazwanego przez rząd "Tarczą Antykorupcyjną", który ruszył w październiku 2008 roku. W jego ramach CBA miało obowiązek przekazywać informacje o nieprawidłowościach przy prywatyzacji stoczni bezpośrednio do kancelarii premiera. I to zanim przekaże je prokuraturze.
Według "Dziennika" Jacek Cichocki, sekretarz rządowego kolegium do spraw służb specjalnych wraz z ministrami przy udziale CBA, ABW i SKW wytypował "230 zamówień publicznych oraz podmiotów przeznaczonych do prywatyzacji". Wśród były m.in. sprzedaż stoczni w Szczecinie i w Gdyni.
CBA dostało polecenie przygotowanie "podręcznika" dla osób, które nadzorowały prywatyzacje i przetargi, by wiedziały, jakie mogą na nie czyhać zagrożenia. Przede wszystkim CBA miało wytypować osoby, które mogą działać na szkodę Skarbu Państwa i odsunąć je od prywatyzacji. Biuro swoje informacje miało przekazywać od razu do KPRM, nawet jeśli te informacje nie nadawały się jeszcze do skierowania do prokuratury jako materiał do wszczęcia śledztwa.
"Dziennik" podkreśla, że Cichocki polecił CBA, by od lutego roku co miesiąc składało raport ze swoich działań w ramach "tarczy antykorupcyjnej". Ale Biuro dopiero 5. i 9. października przekazało informacje o wątpliwościach przy prywatyzacji stoczni i przekazało je nie tylko do kancelarii premiera, ale także do prezydenta i marszałków Sejmu i Senatu.
"Wszystko wskazuje na to, że pan premier otrzymał ten materiał dzień później, niż marszałkowie i pan prezydent.. Wydaje się, że jako zwierzchnik i przełożony Kamińskiego powinien ten materiał otrzymać jako pierwszy" - mówił rzecznik rządu Paweł Graś.
Według pracowników CBA, Kamiński w piśmie do premiera zapowiadał skierowanie sprawy do prokuratury, ale tłumaczył, że wciąż kompletuje niezbędne dokumenty. Spodziewał się bowiem, że śledczy zażądają ich, podobnie jak było w sprawie afery hazardowej.
Dziennik/IAR/kawo/dyd
- Tak rząd mówił CBA, jak ma sprawdzać stocznie Autor: ~perkins 2009-10-12 18:03
- A KIEDY TRZĘSIENIE ZIEMI I PLAGA SZARAŃCZY ? „Rząd się utrzyma albo nie utrzyma”, „Rosjanie zaatakowali rządowe serwery”, „Afera stoczniowa” (..)
- Tak rząd mówił CBA, jak ma sprawdzać stocznie Autor: ~stan 2009-10-12 10:51
- Biedny piesek gonczuy prezesa, 4 miesiace kompletowal materialy ! Kto jeszcze wierzy temu oszustowi ?








Dodaj komentarz