REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szymon Hołownia wystartuje w wyborach prezydenckich

2019-12-08 17:40, akt.2019-12-09 06:32
publikacja
2019-12-08 17:40
aktualizacja
2019-12-09 06:32
Dodaj Bankier.pl w Google

Szymon Hołownia ogłosił w niedzielę w Gdańsku, że zamierza kandydować w wyborach prezydenckich. Zapowiedział, że chciałby być prezydentem wszystkich Polaków, a nie wyborców jednej partii. Zadeklarował, że chce przyjaznego rozdziału Kościoła od państwa.

fot. Łukasz Dejnarowicz / / FORUM

"Powiem to wprost, po raz pierwszy publicznie - na początku przyszłego roku, kiedy zostaną ogłoszone wybory prezydenckie, chcę w nich kandydować. Chcę się u was ubiegać o tę pracę. Pokornie proszę, żebyście powierzyli mi funkcję stróża naszej narodowej wspólnoty" - powiedział Hołownia w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim podczas spotkania pod hasłem "Dlaczego i po co?". Zebrani zareagowali na te słowa burzą braw.

Jak podkreślił Hołownia, Gdańsk jest bardzo dobrym miejscem, gdzie można zaczynać nową rzeczywistość. "W tym miejscu zacząć ją trzeba. Dobrze pamiętam, co działo się tutaj prawie rok temu. Kiedy we mnie, ale myślę też i tysiącach Polaków, coś pękło, kiedy widzieliśmy jak na scenie największej, najwspanialszej fabryki dobra w tym kraju Polak zabija Polaka (prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza). To coś, co wtedy pękło, zaczęło pękać we mnie wcześniej, bo widziałem to przecież w moim ukochanym kraju już po Smoleńsku, po tym, co zaczęło się z nami dziać po tej strasznej katastrofie" - mówił dziennikarz.

"Dlaczego Teatr Szekspirowski? Jest znakomitym miejscem, żeby zakończyć hamletyzowanie: +być albo nie być?+, +kandyduję czy nie kandyduję?+" - wytłumaczył.

Zadeklarował, że chce Polski, w której każdy akt prawny jest oglądany pod kątem skutku dla klimatu, dla powietrza i dla wody. "Chcę Polski rozmawiającej, w której atrybutem przywódców jest nie mównica, a stół" - podkreślił Hołownia. "Chcę Polski, gdzie wszyscy przestrzegamy reguł, gdzie nawet prezydentowi nie wolno chodzić na skróty przez trawnik" - przekonywał Hołownia.

Wakacje na giełdzie

Według niego, trzeba dziś przeprowadzić "przyjazny rozdział Kościoła od państwa", dla dobra Polski i Kościoła". Podkreślił, że mówi to jako katolik.

Argumentował też, że sytuacji w państwie nie będzie w stanie uzdrowić nikt, kto wywodzi się z partii. "System się zawiesił, żeby się odwiesił, musimy w maju 2020 zamontować w nim niepartyjny bezpiecznik" - oświadczył.

"Musimy mieć arbitra, który nie będzie grał z jedną z drużyn, podpisuje jej wszystko jak leci, albo pchał długi kij w szprychy. Który z różnych partii, z różnych drużyn wyłapie tych, którzy naprawdę myślą w nowy sposób, chcą zmiany. Przecież oni tam są, ja ich znam osobiście" - mówił Hołownia.

Jego zdaniem, prezydent w polskiej konstytucji nie jest "żadnym +stróżem żyrandola+, nie jest Sejmem, nie jest rządem". "Nie może obiecać gruszek na wierzbie, a późnej zakładać ich hodowlę. Ale ma całe mnóstwo ustrojowych narzędzi do tego, by zrobić swoją najważniejszą robotę: być gwarantem tego, że zmieści się w tym kraju i wyborca PiS, PO, PSL, Konfederacji, Lewicy i innych partii" - przekonywał.

Hołownia zapewnił, że nie będą go wspierać "partyjne przelewy, struktury, wielki biznes". "Nie potrzebuję ich, bo mam was. Przez najbliższe pół roku chcę opowiedzieć o Polsce moich marzeń, o takiej, która jest w naszym zasięgu. O Polsce solidarnej, o Polsce zdrowiejącego środowiska, Polsce samorządnej i obywatelskiej. Pokażę wam pomysł na to, jak sprawić by prezydent był nie testerem, a stróżem praworządności. Głosem pomagającym Polakom czuć się bezpiecznie w coraz bardziej skomplikowanym świecie. Nie nadętym, ale poważanym graczem przy międzynarodowym stole" - dodał dziennikarz.

Po swoim przemówieniu kilka pytań Hołowni zadała też dziennikarka jednej ze stacji radiowych. Padło m.in. pytanie o źródła finansowania kampanii wyborczej. "Tu nie ma żadnego wielkiego biznesu, Leszka Czarneckiego, Jerzego Staraka, jezuitów. Liczę na datki osób fizycznych. Teraz przed kampanią finansuję to ze swoich środków" - wyjaśnił.

"My naprawdę idziemy wygrać te wybory. Przekonać tych kilka milionów Polaków - przecież to jest nasza narodowa specjalność - że niemożliwe jest możliwe. Że prezydent może być prezydentem wszystkich Polaków, a nie tylko wyborców swojej partii. Że jedynym szefem prezydenta może i powinien być nie przewodniczący, czy prezes, ale naród: - wy, my" - mówił.(PAP)

autor: Robert Pietrzak

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (29)

dodaj komentarz
myslcie_samodzielnie
Widzieliście film "Idiokracja", 2006r? Wtedy to była nierealna komedia, dziś to film dokumentalny.
nostromo25
To zawsze byl film dokumentalny.
33karol33
W Ukrainie celebrycki eksperyment się powiódł, teraz testują Polskę?
dasbot
Gdyby Hołownia wygrał potwierdziłby nieracjonalność myślenia wyborców, którzy jednego fundamentalistę religijnego zastąpiliby drugim. Ja czekam na kandydata, który w końcu sprawi, że państwo i jego prawo będzie nadrzędne wobec interesów innego państwa lub instytucji zbiorowej indoktrynacji.
karbinadel
Nie ma się czym podniecać, w każdy wyborach prezydenckich pojawia się taki ktoś, a nawet kilku. Można co najwyżej zapytać, skąd ma kasę na takie fanaberie.
pkc
To ten ekovege co twierdzi że na sądzie ostatecznym będzie sądzony przez zwierzęta które zjadł. Niebezpieczni wariaci przy władzy, ich pomysły zawsze źle się kończą. Terrorem lub dołami z wapnem.
a-zet
Ciekawe kiedy swoją kandydaturę zgłosi Rafalala? Widać jak po zniknięciu z rynku 2 ton kokainy celebrytom przychodzi delirium.
carlito1
Nie popieram pISu to chyba jakiś żart... Podstawiony przez zrozpaczoną opozycję
heimir
Koniec świata nastąpi jak celebryci zaczną pchać się do polityki a lud na to zagłosuje.
nekroekonom
Już głosowali, i to nie raz.
Janusz Rewiński, Roman Kosecki, Sebastian z Big Brothera, Tadeusz Ross, Krzysztof Rutkowski, Liroy, Kukiz, Cugowski... mało?

Powiązane: Wybory prezydenckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki