Premier Pakistanu Imran Khan powiedzial w niedzielę, że napięcia między jego krajem a Indiami związane z Kaszmirem stanowią potencjał do wybuchu kryzysu w regionie i najwyższy już czas, aby mediacji podjął się prezydent USA Donald Trump.
Dzień wcześniej Pakistan oskarżył Indie o używanie bomb kasetowych, w wybuchach których zginęło dwóch cywilów, a rannych zostało 11 osób w spornym rejonie Kaszmiru. Indie zaprzeczyły, by stosowały takie bomby.
"Prezydent Trump oferował mediację w sprawie Kaszmiru. Pora to uczynić, ponieważ sytuacja pogarsza się tam i na (tzw.) linii kontroli, gdzie dochodzi do nowych agresywnych działań podejmowanych przez indyjskie siły okupacyjne" - napisał Khan na Twitterze.
President Trump offered to mediate on Kashmir. This is the time to do so as situation deteriorates there and along the LOC with new aggressive actions being taken by Indian occupation forces. This has the potential to blow up into a regional crisis.
— Imran Khan (@ImranKhanPTI) 4 sierpnia 2019
Linia kontroli (LoC) to silnie zmilitaryzowana strefa będąca de facto granicą, która dzieli Kaszmir na część indyjską (Dżammu, Kotlina Kaszmirska i Ladakh) i pakistańską (Azad Dżammu i Kaszmir oraz Gilgit-Baltistan). Obecna sytuacja "to potencjał do wywołania kryzysu w regionie" - dodał Khan.

Na te uwagi nie zareagowały jak dotąd ani Biały Dom, ani Indie.
W lipcu Trump mówił dziennikarzom, że premier Indii Narendra Modi prosił go podczas czerwcowego spotkania w Japonii o mediację w sprawie Kaszmiru - pisze agencja Reutera. Indie zaprzeczają jednak, by Modi kiedykolwiek o to się zwrócił.
Kaszmir, w większości zamieszkany przez muzułmanów jest od dawna kością niezgody między Pakistanem a Indiami. Napięcie wzrosło, kiedy w lutym pojazd wyładowany materiałami wybuchowymi uderzył w indyjski konwój policyjny, zabijając 40 policjantów i doprowadzając do starć powietrznych między obu krajami.
Indie oskarżają Pakistan o finansowanie zbrojnych bojowników i ugrupowań separatystycznych w indyjskiej części regionu. Islamabad odrzuca oskarżenia Delhi i twierdzi, że zapewnia ruchowi separatystycznemu jedynie wsparcie moralne i dyplomatyczne.
Napięcie rośnie szczególnie od piątku, kiedy w Kaszmirze indyjskim wydano alert przed możliwymi atakami zbrojnych ugrupowań mających swoje siedziby w Pakistanie na tradycyjną pielgrzymkę hinduistów do Amarnath. Władze regionu odwołały pielgrzymkę, prosząc jej uczestników o powrót do domów. W rezultacie tysiące turystów, przyjezdnych z Indii robotników i pielgrzymów zaczęły w panice opuszczać Kaszmir. Nie podano dokładnych liczb, jedynie przekazano, że dotyczy to większości z 20 tys. hinduskich pielgrzymów i większości z ponad 200 tys. pracowników.
W niedzielę w indyjskim Kaszmirze nadal obowiązywał alert i indyjskie siły paramilitarne wciąż stacjonowały w głównych miastach. Zdaniem jednego z lokalnych urzędników prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zostanie ogłoszona godzina policyjna. Jednak w samym Śrinagarze szef tamtejszej policji powiedział, że nic mu o tym nie wiadomo.
klm/ ap/
































































