REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Spór banku centralnego z rządem w sprawie euro zaszkodzi złotemu

2009-02-23 06:00
publikacja
2009-02-23 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że brak spójnego stanowiska najważniejszych instytucji w państwie mógł działać destabilizująco na kurs złotego w poprzednim tygodniu.

Zaczął NBP. Wymowa opublikowanego tydzień temu raportu o wprowadzeniu euro w Polsce była pozytywna dla perspektyw przyjęcia wspólnej waluty, ale przekaz z banku był jasny: Polska nie powinna wprowadzać złotego do ERM2 w tym roku. Rząd odpowiedział dwa dni później deklaracją Zbigniewa Chlebowskiego, szefa klubu PO, że decyzja, by wchodzić do korytarza w tym roku – już zapadła.

Podobna wymiana ciosów nastąpiła w sprawie interwencji walutowych. Jeszcze w poniedziałek ze strony zarządu NBP padła deklaracja, że nie ma potrzeby interweniować, dopóki słaby złoty nie zagraża inflacji. Już we wtorek premier Donald Tusk zadeklarował obronę złotego, jeśli euro będzie kosztowało 5 zł.
– Sygnały, jakie trafiały na rynek, były bardzo niespójne. Co innego mówił NBP, co innego rząd. Taki dwugłos oczywiście nie sprzyja stabilizacji, co było widać w kursie w poniedziałek i wtorek – ocenia Ernest Pytlarczyk, analityk BRE Banku.

Według ekonomistów błąd NBP polegał na tym, że rynek odebrał sygnał, że nie musi obawiać się interweniowania ze strony banku centralnego – co ułatwiało grę przeciwko złotemu. Szef rządu natomiast przesadził, podając kurs, przy którym rząd miałby wejść do gry. Jednak premierowi udało się z tego wybrnąć, bo już w środę rynek żył informacją o początku rozmów z EBC w sprawie ERM2.

– Wypowiedź wiceprezesa NBP o braku interwencji – podczas gdy pojawiły się pierwsze sygnały o możliwościach wymiany euro przez rynek z funduszy europejskich – mogła negatywnie wpłynąć na kurs. Wypowiedź premiera Tuska o kursie obrony złotego w sumie była pozytywna, bo następnego dnia wyglądała już jak część większej strategii rządu – mówi Ernest Pytlarczyk.

I dodaje, że górę wziął rząd, bo sygnały z jego strony – zwłaszcza ten o rozmowach z EBC i interwencji rynkowej – były mocniejsze.

Zdaniem Macieja Relugi, głównego ekonomisty BZ WBK, prędzej czy później musiało dojść do konfrontacji między rządem a bankiem centralnym, bo różnice w poglądach na temat euro obie instytucje sygnalizowały już wcześniej. – Dużo lepiej byłoby, gdyby dwie strony wcześniej próbowały dojść do jakiegoś kompromisu przy stole negocjacyjnym. Nawet gdyby miało to się kończyć podaniem nowej daty wejścia do euro – np. 2014 roku – to mogłoby zostać dobrze odebrane, bo byłoby bardziej wiarygodne jako wspólne stanowisko – mówi Maciej Reluga. – Koordynacja polityki informacyjnej między rządem a NBP nie istnieje. To bardzo źle. Jeszcze gorzej, że spierają się publicznie w tak ważnej sprawie – mówi Ryszard Petru, ekonomista SGH.

Petru uważa, że to mógł być jeden z czynników osłabiających złotego w poprzednim tygodniu. – Może to nie był najważniejszy powód, ale lepsza komunikacja zminimalizowałaby ryzyko. Teraz rynek może zastanawiać się, co dalej, skoro jest tak duża różnica poglądów, a spór wydaje się poważny – mówi ekonomista SGH.

– Jeszcze będzie kilka odsłon takiej gry. Będą testowane kolejne poziomy, bo sprawa dyskusji NBP–rząd będzie tu dużo ważyła i powodowała zmienność na rynku – uważa Ernest Pytlarczyk z BRE Banku.

Marek Chądzyński

Gazeta Prawna 23.02.2009 (36) – forsal.pl - str. A4
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~pol
Chociaż byłem zagorzałym przeciwnikiem dzis głosowałbym bym na PIS.
PO jest o wiele bardziej niebezpieczna dla Polski. W sumie PO rozwaliła cała polską gospodarkę niedopilnowali sprawy opcji walutowych , mało tego jeden z ich popleczników pracuje w banku który przyczynił sie do kryzysu w Polsce, a teraz na hura chca przyjąć
Chociaż byłem zagorzałym przeciwnikiem dzis głosowałbym bym na PIS.
PO jest o wiele bardziej niebezpieczna dla Polski. W sumie PO rozwaliła cała polską gospodarkę niedopilnowali sprawy opcji walutowych , mało tego jeden z ich popleczników pracuje w banku który przyczynił sie do kryzysu w Polsce, a teraz na hura chca przyjąć Euro. I niech nikt nie mówi że nie ma w tym ziarna prawdy
~ernest
Kolego Drogi 4,5 zl za Euro to jest wg Ciebie kurs rownowagi ? To ma oznaczac ze Polak srednio zarabia 700 Euro. Kurs rownowagi jest zdecydowanie blizej 3,50, wtedy nie ma zbyt duzej roznicy w cenach towarow i sila nabywcza jest troche , o max 30-40 % gorsza niz mieszkanca EU.
~Kurs nabywczy odpowiada ~ernest
Ja nie znam dokładnych danych, ale byłbym wdzięczny jeśli podałbyś średnią zarobków w Grecji i Portugalii a bliżej nas w Czechach, nie mówiąc o Rumunii i Bułgarii. To nie kurs walutowy powinien określać nasze pensje ale konkurencyjność wyników naszej pracy, Jeśli chcesz zarabiać 3000 euro na miesiąc to nie zajmuj siej produkcją lnu Ja nie znam dokładnych danych, ale byłbym wdzięczny jeśli podałbyś średnią zarobków w Grecji i Portugalii a bliżej nas w Czechach, nie mówiąc o Rumunii i Bułgarii. To nie kurs walutowy powinien określać nasze pensje ale konkurencyjność wyników naszej pracy, Jeśli chcesz zarabiać 3000 euro na miesiąc to nie zajmuj siej produkcją lnu lu przekładaniem papierków w biurze ale wytwarzaj telefony komórkowe jak Nokia w Finlandii lub Ericsson w Szwecji, przy podatkach dochodowych na poziomie 60% (bez utopijnych pomysłów 4x15%). Oczywiście jak masz kapitał to otwórz bank na Białorusi i zarabiaj na głupszym tak jak JPM i G-S na Polsce.
~kos
A Rostowski ,Stypułkowski i Bielecki doradzali bankom zachodnim w sprawie opcji walutowych i jak je wprowadzać do polskich firm,przecież gdyby nie opcje bylibyśmy w całkowicie innej sytuacji.
~Drodzy
Drodzy Państwo o czym wy chrzanicie. Przecież gdy w poprzednich latach dolar przkroczył barierę 3.4.-3.6zł a euro 4.2-4.4zł to nawt produkcja mebli z polskiego drewna przestała przynosić zysk z działalności podstawowej a nawet pzremysł spirytusowy zaczął robić bokami. Przez ok. dwa lata a w niektórych branżach od trzch lat przemysł Drodzy Państwo o czym wy chrzanicie. Przecież gdy w poprzednich latach dolar przkroczył barierę 3.4.-3.6zł a euro 4.2-4.4zł to nawt produkcja mebli z polskiego drewna przestała przynosić zysk z działalności podstawowej a nawet pzremysł spirytusowy zaczął robić bokami. Przez ok. dwa lata a w niektórych branżach od trzch lat przemysł nie potrafił wygenerowć zysku na inwestycje i działalność obrotową. Opłacał się tylko montaż importowanych części (patrz Tv i samochody) i przklejanie naklejek "zmontowano w Polsce" (= strefa unii europejskiej). Dopiero teraz powrócimy do kursu równowagi (ok. 4.3 zł za 1 euro), że będziemy mogli więcej wyeksportować i nie będziemy mieli co kwartał 2 mld zł deficytu w bilansie obrotów z zagranicą. Od dwóch lat przy zawyżonym kursie ratował nas tylko transfer środków z Brukseli i od Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii. Gdy u nas stopy były na poziomie 6% to Czechach o połowę niższe, to Panowie Filar i Noga a nie Skrzypek, zapowiadali jeszcze niedawno, że trzeba będzie w 2009 roku jeszcze wyżej podnieśc te stopy i doprowadzić do kursu 1.5zł za dolara. To była paranoja tak jak i to że polski rząd broni włąścicieli Opla, VW i innych zagranicznych firm, które muszą spłacać kredyty pobrane w walucie obcej od firm matek i powiązanych z nimi banków.
~Tad Rozw
Skrzypek wykonuje tylko polecenia JK. Tak jak w polityce zagranicznej, tak w finansach blizniacy oraz ich fagasy typu Skrzypka, Kluzy itp sabotuja polityke rzadu.
~czarek
Każda wypowiedź Skrzypka osłabia naszą walutę
~mirka
do Kosa ty chyba jesteś z banku który osłabia naszą walutę bo inaczej tego nie można nazwać .
~kick
Wówczas się to nam opłaci. Przy obecnym kursie zaliczymy straszliwą wtopę.
~tery
o czym wy żydy pierdolicie miedzy sobą? kto po wstąpieniu do zydoskiego euro bedzie kierowal gospodarką polski?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki