REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Silna złotówka zabija łódzkich przewoźników

2008-08-25 07:30
publikacja
2008-08-25 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Co trzeciej polskiej firmie transportowej grozi upadłość - alarmuje Konfederacja Pracodawców Polskich. Po dwóch latach prosperity, dziś większość firm z regionu łódzkiego wlecze się na minusie. Niektóre przygotowują się do upadku, inne na gwałt pozbywają się leasingowanych tirów.

- Zamówiłem w fabryce DAF osiem nowych ciężarówek. Wpłaciłem 45 tys. zł zaliczki. Sytuacja na rynku zrobiła się jednak tak dramatyczna, że zrezygnowałem z kupna. Wolałem stracić przedpłatę niż potem dokładać do utrzymania pojazdów - mówi Witold Wojda, prezes dużej firmy transportowej Globsped ze Skierniewic.

A właściciel mniejszej spółki z Łodzi dodaje: - W lipcu oddałem dwa leasingowane tiry, we wrześniu pozbędę się dwóch kolejnych. Miesięczny koszt rat to 7 tys. zł za wóz. Nie stać mnie na to, bo nie ma zleceń - mówi mężczyzna. Nie chce się przedstawić. Przewoźnicy mówią, że oddać ciężarówkę to hańba, nikt głośno się do tego nie przyzna.

Niestety, takie sytuacje są dziś na porządku dziennym. Co się stało? Jeszcze 12 miesięcy temu branża transportowa była jednym z głównych beneficjentów boomu w polskiej gospodarce.

Rok 2008 przyniósł przewoźnikom klęskę. Andrzej Majewski, prezes Łódzkiego Stowarzyszenia Przewoźników Międzynarodowych i Spedytorów, wylicza splot okoliczności, które się do tego przyczyniły: silny złoty, drogie paliwo, załamanie eksportu i - co za tym idzie -transportu międzynarodowego, ogromna konkurencja wśród przewoźników i postawa kontrahentów, którzy wykorzystując sytuację, zmuszają firmy transportowe do jeżdżenia po dumpingowych cenach. W efekcie rentowność polskich firm spadła poniżej zera.

Witold Wojda z Globsped przedstawia takie oto wyliczenie. Przeciętny tir daje 10 tys. euro przychodu miesięcznie (przewoźnicy rozliczają się zazwyczaj w walucie unijnej). Rok temu to oznaczało 38 tys. zł. Dziś, przy silnym kursie złotówki i niskich notowaniach euro, wychodzi ledwie 33 tys. zł przychodu.

Z drugiej strony rosną koszty paliwa. Wojda mówi, że w 2007 roku płacił w hurcie 2,90 zł za litr. Dziś cena netto (i to z rabatem) wynosi 3,50 zł.

W rozliczeniu końcowym: rok temu ciężarówka przynosiła miesięcznie 5 do 7 tys. zł zysku, teraz - do 2 tys. zł straty. W najlepszym wypadku wychodzi na zero. A to niejedyny problem, bo wraz z kursem euro załamuje się polski eksport, z którego żyją przewoźnicy. - Nasi kontrahenci obniżyli eksport o 30-50 proc., niektórzy w ogóle zaprzestali wysyłania towarów za granicę. Póki złotówka będzie tak silna, nie ma co liczyć na koniec zapaści w branży. Słabsze i mniejsze firmy na pewno tego nie przeżyją - prorokuje Wojda.

Mirosław Stasiak, właściciel dużej firmy Miratrans z Sierpowa pod Łowiczem, dodaje, że kolejną przyczyną kłopotów jest nadmiar tirów na rynku. To efekt inwestycji w auta, które poczyniły w ostatnich latach firmy transportowe.

Jacek Zubrzak, spedytor w łódzkiej firmie przewozowej "Konwój": - Kontrahenci wykorzystują sytuację i zmuszają nas do jeżdżenia po cenach dumpingowych. Przeciętny koszt utrzymania tira na trasach krajowych to 2,70 zł za km, a w przypadku aut leasingowanych 3,20 do 3,50 zł. Tymczasem klienci oferują stawki od 2,20 do najwyżej 2,80 zł za km. Sytuacja jest tragiczna - przyznaje Zubrzak.

W woj. łódzkim działa około dwóch tys. większych i mniejszych firm transportowych. Prorokowanych przez KPP upadłości jeszcze nie ma. Ale będą. - Był u mnie kolega z branży, mówi, że jeszcze się trzyma na powierzchni, ale już chodzi z pętlą na szyi - opowiada Andrzej Majewski, szef stowarzyszenia łódzkich przewoźników. - W takiej sytuacji kombinujemy, jak możemy. Niektórzy przekształcają się w spółki z.o.o., żeby przynajmniej po upadłości nie odpowiadać całym swoim majątkiem.

POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka
Źródło:
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~m2
a tu się co poniektórym śni szybki powrót hossy
~euro
Nikt nie oczekuje hossy.Ci,którzy eksportują od lat wcale nie chcą złotego po 4,50 .Ono chcą zł w okolicach 4 zł,bo rzeczywiście zostaną tylko zagraniczne koncerny,ale wówczas będzie za późno.Ciekawe,czy podobne głosy będą przywoływane za rok.
~euro
To dobry tekst dla wszelkich zwolenników drogiego ( nie mocnego) złotego.To,że transport powoli pada,bo pada eksport nic nie mówi tym,którzy tylko się cieszą,bo za kredyt hipoteczny płacą coraz mniej.Ciekawe co powiedzą jak stracą dobrze płatną pracę i w ogóle nie będzie z czego płacić rat kredytu.

Powiązane: Upadłość

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki