2009-09-02 09:29 Źródło: Noble Bank
Rządowe dopłaty stymulują popyt
Na rynku nieruchomości widać niewielkie ożywienie. W maju ceny lekko poszły w górę, zawarto też nieco więcej transakcji niż w kwietniu. Największa w tym zasługa rządowego programu Rodzina na swoim, w ramach którego zaciągany był nawet co piąty kredyt hipoteczny. W tej sytuacji sprzedający musieli dopasować swoją ofertę cenową do limitów narzuconych przez przepisy.
Jest tanio. Mieszkania we Wrocławiu można było w maju kupić o 9 proc. taniej niż przed rokiem, a w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu ceny spadły w ciągu 12 miesięcy o 11‑14 proc. W porównaniu do kwietnia spadek został jednak wyhamowany – maj przy niósł wzrost w czterech na pięć monitorowanych miast – wynika z porównania transakcji przeprowadzonych przez klientów Open Finance i Home Brokera (dane ostatniej firmy włączono do statystyk po raz pierwszy).
Na tle największych polskich miast wyróżnia się Kraków, gdzie ceny nieruchomości trzymają się mocno. W ciągu roku mediana zmniejszyła się tylko o 2,7 proc. Oceniamy, że to również efekt programu Rodzina na swoim. W tym przypadku chodzi jednak o to, że program ten w niewielkim stopniu obejmuje stolicę Małopolski ze względu na niskie limity. Obecnie, aby skorzystać ze wsparcia skarbu państwa, należałoby w Krakowie kupić mieszkanie w cenie poniżej 5340 zł za metr kwadratowy, a to o prawie 15 proc. mniej niż wynosi mediana cen transakcyjnych dla tego miasta.
W innych miastach, gdzie z Rodziny na swoim jest znacznie łatwiej skorzystać, dynamika spadku jest wyższa, bo sprzedający, w tym również deweloperzy, muszą dostosować swoją ofertę do wymagań programu. Dlatego coraz silniej wpływa on na cały rynek nieruchomości. Liczba kredytów udzielonych w ramach tego projektu wzrosła w maju do 2,86 tys. Oznacza to, że z rządowej pomocy przy spłacie skorzysta nawet 20 proc. wszystkich osób, które zaciągnęły w tym czasie kredyty hipoteczne.
Wrocław i Kraków notują wzrosty cen w porównaniu do grudnia. Miasta te jako pierwsze zmierzyły się z bessą na rynku nieruchomości, czego efektem jest niska baza roku ubiegłego. Warszawa i Poznań są pod tym względem opóźnione, bo bessa zawitała do nich najpóźniej, dlatego spadek cen mieszkań jest w tych miastach nadal wyraźny.
W Krakowie ceną za utrzymanie wysokiej mediany jest wolniejszy przyrost liczby transakcji. W Open Finance (nie uwzględniając transakcji Home Brokera) odnotowaliśmy wzrost o jedną trzecią w porównaniu do kwietnia we wszystkich miastach. W obecnych warunkach rynkowych, kiedy zaostrzana jest polityka dostępności kredytów hipotecznych, wzrost liczby transakcji jest po części efektem ożywienia typowo sezonowego (drugi kwartał zwykle jest okresem, kiedy na zakup mieszkań decyduje się największa liczba klientów), ale i rosnącej popularności programu dopłat do kredytów.

Pomimo widocznego w drugim kwartale ożywienia, nie przesądzamy, że będzie ono miało trwały charakter. Rynek pozostaje pod coraz większym wpływem programu Rodzina na swoim, który coraz silniej zakłóca działanie naturalnych sił popytu i podaży. Nie jest wykluczone, że w najbliższych kwartałach ceny transakcyjne będą mocniej niż do tej pory uzależnione od wskaźnika wartości odtworzeniowej, publikowanego przez Główny Urząd Statystyczny, od którego zależą limity cen pozwalajace skorzystać z programu Rodzina na swoim.
W konsekwencji może to oznaczać łagodniejszy spadek cen niż wcześniej oczekiwano, ponieważ podaż dostosowuje się do popytu, ten zaś jest stymulowany rządowym programem. Nie po raz pierwszy szczytne intencje ustawodawców obrócić się mogą przeciwko beneficjentom państwowego programu pomocowego. Zwłaszcza dyskutowane w parlamencie dopuszczenie do preferencyjnych kredytów osób samotnych, nie posiadających dzieci na utrzymaniu może przyczynić się do zahamowania spadku cen mieszkań.
Oczekujemy utrzymania dobrej koniunktury jeszcze w czerwcu, natomiast trzeci kwartał przyniesie – w naszej opinii – wyraźne sezonowe spowolnienie rynku hipotecznego i liczby przeprowadzanych transakcji. Nie widzimy jednak podstaw do wzrostu cen w czwartym kwartale, ani ożywienia akcji kredytowej poza programem dopłat kredytowych. W drugim półroczu oczekujemy zatem łagodnego spadku cen mieszkań.
Bernard Waszczyk, Emil Szweda
Open Finance
Jest tanio. Mieszkania we Wrocławiu można było w maju kupić o 9 proc. taniej niż przed rokiem, a w Warszawie, Gdańsku i Poznaniu ceny spadły w ciągu 12 miesięcy o 11‑14 proc. W porównaniu do kwietnia spadek został jednak wyhamowany – maj przy niósł wzrost w czterech na pięć monitorowanych miast – wynika z porównania transakcji przeprowadzonych przez klientów Open Finance i Home Brokera (dane ostatniej firmy włączono do statystyk po raz pierwszy).
Na tle największych polskich miast wyróżnia się Kraków, gdzie ceny nieruchomości trzymają się mocno. W ciągu roku mediana zmniejszyła się tylko o 2,7 proc. Oceniamy, że to również efekt programu Rodzina na swoim. W tym przypadku chodzi jednak o to, że program ten w niewielkim stopniu obejmuje stolicę Małopolski ze względu na niskie limity. Obecnie, aby skorzystać ze wsparcia skarbu państwa, należałoby w Krakowie kupić mieszkanie w cenie poniżej 5340 zł za metr kwadratowy, a to o prawie 15 proc. mniej niż wynosi mediana cen transakcyjnych dla tego miasta.
W innych miastach, gdzie z Rodziny na swoim jest znacznie łatwiej skorzystać, dynamika spadku jest wyższa, bo sprzedający, w tym również deweloperzy, muszą dostosować swoją ofertę do wymagań programu. Dlatego coraz silniej wpływa on na cały rynek nieruchomości. Liczba kredytów udzielonych w ramach tego projektu wzrosła w maju do 2,86 tys. Oznacza to, że z rządowej pomocy przy spłacie skorzysta nawet 20 proc. wszystkich osób, które zaciągnęły w tym czasie kredyty hipoteczne.
Wrocław i Kraków notują wzrosty cen w porównaniu do grudnia. Miasta te jako pierwsze zmierzyły się z bessą na rynku nieruchomości, czego efektem jest niska baza roku ubiegłego. Warszawa i Poznań są pod tym względem opóźnione, bo bessa zawitała do nich najpóźniej, dlatego spadek cen mieszkań jest w tych miastach nadal wyraźny.
W Krakowie ceną za utrzymanie wysokiej mediany jest wolniejszy przyrost liczby transakcji. W Open Finance (nie uwzględniając transakcji Home Brokera) odnotowaliśmy wzrost o jedną trzecią w porównaniu do kwietnia we wszystkich miastach. W obecnych warunkach rynkowych, kiedy zaostrzana jest polityka dostępności kredytów hipotecznych, wzrost liczby transakcji jest po części efektem ożywienia typowo sezonowego (drugi kwartał zwykle jest okresem, kiedy na zakup mieszkań decyduje się największa liczba klientów), ale i rosnącej popularności programu dopłat do kredytów.

W konsekwencji może to oznaczać łagodniejszy spadek cen niż wcześniej oczekiwano, ponieważ podaż dostosowuje się do popytu, ten zaś jest stymulowany rządowym programem. Nie po raz pierwszy szczytne intencje ustawodawców obrócić się mogą przeciwko beneficjentom państwowego programu pomocowego. Zwłaszcza dyskutowane w parlamencie dopuszczenie do preferencyjnych kredytów osób samotnych, nie posiadających dzieci na utrzymaniu może przyczynić się do zahamowania spadku cen mieszkań.
Oczekujemy utrzymania dobrej koniunktury jeszcze w czerwcu, natomiast trzeci kwartał przyniesie – w naszej opinii – wyraźne sezonowe spowolnienie rynku hipotecznego i liczby przeprowadzanych transakcji. Nie widzimy jednak podstaw do wzrostu cen w czwartym kwartale, ani ożywienia akcji kredytowej poza programem dopłat kredytowych. W drugim półroczu oczekujemy zatem łagodnego spadku cen mieszkań.
Bernard Waszczyk, Emil Szweda
Open Finance

Dodaj komentarz