Podniesienie akcyzy jest też najprostsze technicznie, bo nie wymaga żadnych zmian ustawowych jak w przypadku podatku PIT czy VAT.
Niewykluczone jednak, że jeśli jesienią sytuacja gospodarcza się pogorszy i wpływy do budżetu będą mizerne, rząd będzie musiał podwyższyć podatek PIT, przywracając 40-procentową stawkę, zlikwidowaną z końcem 2008 r. Dziś obowiązują dwie stawki podatku – 18 i 32 proc., na czym budżet traci ok. 8 mld zł. Wicemarszałek Sejmu z PO Stefan Niesiołowski wspomniał wczoraj, że w rządzie poważnie myśli się o powrocie do 40-procentowej stawki PIT.
Zdaniem prof. Stanisława Gomułki, byłego wiceministra finansów i głównego ekonomisty BCC, takie rozwiązanie będzie nie tylko bardzo ryzykowne politycznie dla samej koalicji, ale również nie przyniesie znacznych dochodów kasie państwa. Potwierdzają to także niektórzy politycy PO, tłumacząc, że po przywróceniu najwyższej stawki najlepiej zarabiający uciekliby do rajów podatkowych i zostawiliby krajowy budżet na lodzie.
– Naszym zdaniem wprowadzenie podatku dochodowego dla rolników byłoby po prostu najsprawiedliwsze – mówi Leszek Korzeniowski, szef Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z PO. Dla ludowców reforma KRUS to twardy orzech do zgryzienia i ich liderzy już nieoficjalnie zapowiadają, że nie zgodzą się na wielkie ustępstwa.
Jednak dla premiera Donalda Tuska cel uświęca środki. Chce jak najszybciej (najlepiej już w 2012–2013 r.) wprowadzić Polskę do strefy euro, a duży deficyt w finansach publicznych uniemożliwia szybkie przyjęcie wspólnej waluty. Wczoraj Komisja Europejska wszczęła wobec Polski postępowanie w sprawie nadmiernego deficytu finansów publicznych, który w tym roku osiągnął już 3,9 proc. PKB. Polska ma czas do 2012 r., by ograniczyć go do poziomu poniżej dopuszczalnej granicy 3 proc. PKB. Taki krok Komisji oznacza, że nasz rząd będzie zmuszony bardzo szybko poszukać dodatkowych źródeł dochodu budżetu. Jeżeli nie zdecydujemy się na cięcia i nie zmniejszymy deficytu, Komisja Europejska może nam nawet zabrać część dotacji.
Z ogromną dziurą w budżecie borykają się także nasi sąsiedzi – Niemcy. Im także Komisja pogroziła palcem, zapowiadając możliwość wszczęcia procedury nadmiernego deficytu.
Tomasz Ł. Rożek, Łukasz Pałka



























































