Inwestorzy amerykańscy rzucili się do zakupów akcji spółek z sektora finansowego po informacji, że dwie największe spółki działające na rynku pożyczek hipotecznych będą mogły zamienić największe pożyczki na obligacje hipoteczne, które będą mogły być notowane na otwartym rynku TBA („to be announced”), jednym z najaktywniejszych rynków obligacji na świecie. Kurs akcji Fannie Mae i Freddie Mac wzrósł w czwartek odpowiednio o 7% i 7,2%. Notowania Bank of America, drugiego największego banku w USA zwyżkowały o 4,6%, natomiast JPMorgan zyskały niemal 2,5%. Indeks S&P sektora finansowego wzrósł dziś o 2,4% próbując odrobić 8-procentową stratę z poprzednich dwóch dni.
We wzrostach sektora finansowego na rynku towarzyszyły spółki deweloperskie po wypowiedzi byłego prezesa FED Alana Greenspana dla dziennika Wall Street Journal, w której stwierdził, że rynek nieruchomości może zacząć odbudowywać się w przyszłym roku. Indeks S&P deweloperów zyskuje dzisiaj 4,6% na wartości.
Niemal 50% zyskał kurs akcji PMI Group, drugiego największego w USA ubezpieczyciela nieruchomości po informacji, że sprzeda on swoje australijskie i azjatyckie spółki na rzecz QBE Insurance Group za kwotę 896 mln dolarów. MGIC Investment Corp., największy konkurent PMI zyskuje dziś 10,3%.
Duże wzrosty notowały także akcje największego producenta samochodów w USA, General Motors. Spółka poinformowała, że chce przyspieszyć realizację planu restrukturyzacji ogłoszonego w ubiegłym miesiącu. Prezes GM Rick Wagoner zapowiedział, że może to zaowocować większymi oszczędnościami już w tym roku. Notowania General Motors rosły dziś o 10,6%.
Akcje Wal-Mart, największej sieci handlowej na świecie zyskały 0,3% po tym, jak spółka podwyższyła prognozę zysku na ten rok. Jednocześnie spółka ostrzegła przed gorszymi od oczekiwań wynikami za ostatni kwartał.
Jednak po publikacji danych o lipcowej inflacji i nowych podaniach o zasiłki dla bezrobotnych w USA nic nie wskazywało na tak optymistyczny rozwój sytuacji na rynku. Dane o inflacji okazały się gorsze od oczekiwań rynku, pokazały bowiem wzrost cen o 0,8%, gdy tymczasem rynek spodziewał się wzrostu o 0,4%. Inflacja bazowa wzrosła o 0,3%, także powyżej oczekiwań na poziomie 0,2%. Od razu pojawiły się obawy o wzrost presji inflacyjnej, niektórzy analitycy zwracali jednak uwagę, że dane o inflacji bazowej, na którą FED zwraca większą uwagę, nie są już tak niekorzystne. Obawy inflacyjne zostały nieco zduszona zniżką cen ropy, której cena spadła dziś o 0,9% do poziomu 114,97 dolarów za baryłkę.
Nastrojów na rynku nie polepszył drugi opublikowany dziś w USA raport, na temat liczby nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych, gdzie dane okazały się także gorsze od prognoz. W ubiegłym tygodniu liczba nowych podań spadła wprawdzie do 450 tys., ale i tak przewyższyła prognozy analityków, które kształtowały się na poziomie 436 tys. Dane makro wywołały jeszcze przed rozpoczęciem sesji spadki kontraktów terminowych na najważniejsze indeksy.
Na zakończenie sesji indeks Dow Jones zyskał 0,7% i był notowany na poziomie 11615 pkt, indeks S&P 500 wzrół o 0,55% do 1292,93 pkt., natomiast Nasdaq zyskał 1% i wynosił 2453,67 pkt.
M.D.




























































