Dziś pierwsze z serii głosowań nad wymuszonym przez UE i MFW pakietem cięć budżetowych. Posłowie w ateńskim parlamencie będą musieli stanąć przeciwko „głosowi ulicy” i zagłosować za kolejnymi cięciami wydatków, podwyżkami podatków i rozległym planem sprzedaży państwowego majątku.
Europejscy politycy oraz władze MFW deklarują, że bez tych posunięć nie dojdzie do wypłaty piątej transzy pożyczki z obiecanych rok temu 110 mld euro. A to oznaczałoby, że w sierpniu Grecja jako pierwszy kraj strefy euro zostałaby formalnym bankrutem, na czym światowy sektor finansowy straciłby ok. 300 miliardów euro.
Ten scenariusz jest przez inwestorów tratowany jako skrajnie nieprawdopodobny. Zbyt wielu zbyt ważnych ludzi i instytucji zostałoby na lodzie, aby politycy mogli dopuścić do jego realizacji już teraz. Grecki kryzys wciąż wisi nad rynkami niczym miecz Damoklesa, ale w razie spodziewanego rozwiązania na kilka miesięcy zejdzie na dalszy plan.
Wówczas na pierwsze miejsce powinny wybić się raporty o stanie gospodarki Stanów Zjednoczonych. Dziś poznamy kwietniowe dane o cenach domów – analitycy oczkują ich spadku 4% rdr - do najniższego poziomu od czasu pęknięcia bańki spekulacyjnej.
Szansą dla giełdowych byków jest za to dostosowanie prognoz do realiów. Analitycy z Wall Street zakładają, że w czerwcu indeks zaufania amerykańskich konsumentów utrzymał się blisko 6-miesięcznego minimum, obniżając się z 60,8 pkt. do 60,5 pkt. Pogłębienia regresu (spadek z –pkt. do –10 pkt.) oczekuje się także po lokalnym indeksie koniunktury z Richmond.
Dobrą wiadomością są za to wyniki kwartalne Nike Inc. Producent ekwipunku sportowego w minionym kwartale obrotowym odnotował wzrost zysku o 14% rdr i pokazał rezultaty o 6% wyższe od rynkowego konsensusu.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl



























































